Spejs-szip= =h? d0:0:7:28410n:10 ,11 ;1;1;1;"Spejs szip" -#0;"04Yerzmyey-txt,msx&Hellboj-code" 0:0,0; 32765,17:"Spejs.ms"49152:32756,16:"Spejs.cd"28416o:"Spejs.sc":0:28673p 0Spejs.cd o` vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvp>y>y>oG^2p!y"u͟q"u0>2uCutKu#u͂s(rKuv#u:u(lp:u(͒p:u*u(*uUs2u͟q"u0>2uFs:u:p!uq_G>@q :upq2p&o!v)^#V!y2uUs"u͟q"u0>2uFs>2u>!qq7V:qq >[!y7V>2u>!qq7V:qq >f!y7V>!qq7V:qq >!@7V>> TBL!u"u!u"u!@@u6!u!uw2u~$ 1:u <2u4qp>2uyݖw#~w####> 2r{_!@> (!8:r <2rCr"r2r͠r(:u( zXW>#yOq:r(Kr> ͠ryO0*r2rxGq!w o))>Ͱ" >Ow$>Ow$>Ow$>Ow$:uG!u:uݖݾ0:uݖD8 ####!u"u!u"u~2u!u"u!u"u2uKutKu#uKu>Ͱ" vz { _8zWx Ku2u2u2u2u> <2ux 2u > <2ux 2u>  y  y( > >2u> >2uCuz>Ͱ" v++$| } o8|gx !v v#!v vKu>Ȑ8Ͱ":u(+/t:u(Ku CuFtCu#! v N~w~w++q####$| } o8|g! v ~w~w##$| } o8|g:u(  v!v+#:u( v!v##>Ͱ"G :u ft x :u ;t x2uy :u(2u/t:u(2uFtx! v*u*u էG~^( 7;#y#Gw#p+z { _8zW##2yyuu@`px|pH (~<<#`oV_Zy]{ M M v`4!&,(159=eBHNTU ^w!c*8/47B7GRYdE>y>yM" PuWPtqr$PRkp@DD ""@RrP"r $p`$@UU b"pQ$p`5WF`FU $@RU U1` $BB@Q ut0UuPVU`DD0UU`FDpFD@Du0WUP""pU0VePDDpwuPUUPUUpUt@UWqUfPGp"" UUpUU Ww R%PU" $pDD`B!0r" TqupGUptDpUputpFD@uWGUP"pSVUPDD0WwPuUPuUpuWDuWtD@tqpr"0UUpUU Ww U%PUWq$p$"0"" !"`ߟFpF0UuQFDrqurutr'Gptqp#DD0tDp4pq$p'$pq$p'UUpuUp'UUPuUPgv@7s"" UUpUU Ww R%PU" $pDD`B!0r" TqupGUptDpUputpFD@uWGUP"pSVUPDD0WwPuUPuUpuWDuWtD@tqpr"0UUpUU Ww U%PUWq$p$"0"" !"`ߟFpF0UuQFDrqurutr'Gptqp#DD0tDp4pq$p'$pq$p'UUpuUp'UUPuUPgv@7s@Spejs.ms %%!< D~2x"#͵<2zSp͵Sr͵St!ͺ"v!"{!,p!ͯ=222>2y#"""w^ `_N21 ï^#V#C __~JwBg^~Won:O!zO<2i&)[pN#~2Dy*tͯ#͵S{͵S}͵S5~w:y=2yŽ:x2y!9o*{~<*{͘"{!9*}͘"}!9*͘"Î~`p֡ww#Øw66 #`c*vͯ#ut#Ø#6ɯp!*rͯ#ut6#Øր2#~#26!*rͯ#utØ~<==w~O<w^V!`~=O<w#~, ~wpkd^YTOKGB?;852/,*'%#!!> +++y=/SONG BY ST COMPILE  @@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ /Oo̠蠗栺 &/ ,^ 2 8 >$*I0x6<#""(4!.c@@@@ @ @ @ @ @ @ @ @ @ @@                              @ @ @ @ @ @@@@@@@@<        $Hl 4 P D T D P e T + P  T K  i iG je jDWcr1W_gI-49@Z*18[~y j  np j np jCm7003050670030n50670030.+.ip0030506700305067003050670030.+./dp/j< dp#jC dp#j< np d####cp bc b###ok m g m ip0m.i0m.i3m0i0m3i5m0i0m5i6m0i7m6i0m7i0m.i3m0i0m3i5m0i0m5i6m0i7m6i0m7i0m.i3m0i0m3i5m0i0m5i6m0i7m6i0m7i0m.i3m0i0m3i.m0i+m.i.m+i/m.dp/jKdp#jC dp#j< np d####cpbc b###ob#odp#h < dp#h < pd#h < dp#h < pd#h < dp#h < pd#h < dp#h C dp#h < dp#h < pd#h < dp#h < pd#h < dp#h < pd#h < dp#h  bpobobobobobobobobobobobobobobobobfpd###dp#hKdp#hKpd#hKdp#hKpd#hKdp#hKpd#hKdp#h C dp#h < dp#h < pd#h < dp#h < pd#h < dp#h < pd#h < dp#h  kq,bg,bk,bg,k,bk,ok,,bg,bk,bg,bk,bg,k,bk,ok,.bg.bkr0bg0bk0bg0k0bk0ok00bg0bk0bg0bk0bg0k0bk0ok0q.bg.bkr0bg0bk0bg0k0bk0ok00bg0bk0bg0bk0bg0k0bk0ok0q.bg.bkr0bg0bk0bg0k0bk0ok00bg0bk0bg0bk0bg0k0bk0ok0q.bg.bmp0<:<7:570<:<7:570<:<7:570<:<532.0<:<7:570<:<7:570<:<7:570<:<532.kq,bg,bk,bg,k,bk,ok,,bg,bk,bg,bk,bg,k,bk,ok,.bg.bkr0bg0bk0bg0k0bk0ok00bg0bk0bg0bk0bg0k0bk0ok0ep)kq.ep))kr0bg0bep)brg0k0bk0ok0ep)kr0g0bk0bg0bep)brg0ep)kr0ep)ork0ep)kq.g.bkr0bg0bep)brg0k0bk0ok0ep)kr0g0bk0bg0bep)brg0ep)kr0ep)ork0ep)kq.g.ep)kq,bg,bep)bqg,k,bk,ok,ep)kq,g,bk,bg,bep)bqg,ep)kq,ep)kq,,ep)kq.g.bkr0bg0bep)brg0k0bk0ok0ep)kr0g0bk0bg0bep)brg0ep)kr0ep)ork0ep)kq.g.ep)dp#m h d#m h d#m h d#m h d#mhd#mhd#mhd#mhd##m h d#m h d#m h d#m h d#mhd#mhd#mhd#mhd#kq..ep)kq.ep)kq..ep)kq..,,ep)kq,ep)kq,,ep)kq,,r00ep)kr0ep)kr0ep)kr0ep)kr00q''ep)kq'ep)kq'ep)kq'ep))kq'ep)is6m3i5m6i3m5i06m0i65m6i3m5i0m3ip.035.035.0357:?ACDFHJKkq''g'j'ep)kq'g'j'k''g'j'ep)kq'g'j'k..g.j.ep)kq.g.j.k..ep)jq.ep)kq.g.ep)kq,,g,j,ep)kq,g,j,k,,g,j,ep)kq,g,j,k,,g,j,ep)kq,g,j,ep)jq,ep)jq,ep))gq,ep)jC KnpD"8,C+?'D"8,C+?'D"8,C+?' "$'$&')')+,+,.0s23578:<>?ACDFHJKjdp#midp#midp#midp#midp#m i" dp#m i" dp#m i" dp#m i" dp##m i dp#m i dp#m i dp#m i dp#midp#midp#midp#midp#kq,,ep)gq,k,,ep)gq,k..ep)gq.k..ep)kq..ep)kr$g$ep)kr$$g$ep)kr$q*j*g*j*ep)jq*k*j*k**ep)kq*ep)gq*ep))is8m3i7m8i5m7i38m3i87m8i5m7i3m5i5m3i7m5i5m7i25m2i57m5i5m7i2m5i7m2i0m7i2m0i35m3i53m5i5m3i7m5i=m7i6m=i8m6i:;m:i;:m;i8m:i6m8jKC < Tns8m3n7m8n5m7n38m3n87m8n5m7n3m5n5m3n7m5n5m7n25m2n57m5n5m7n2m5n7m2n0m7n2m0n35m3n53m5n5m3n7m5n=m7n6m=n8m6n:;m:n;:m;n8m:n6m8j dp#midp#midp#midp#midp#m i" dp#m i" dp#m i" dp#m i" dp##m i dp#m i dp#m i dp#m i dp#m i dp#m i dp#m i dp#m i dp#kq,,ep)gq,k,,ep)gq,k..ep)gq.k..ep)kq..ep)kr$g$ep)kr$$g$ep)kr$$j$g$j$ep)jr$k$j$k$$ep)kr$ep)gr$ep))ix8m3i7m8i5m7i38m3i87m8i5m7i3m5i5m3i7m5i5m7i25m2i57m5i5m7i2m5i7m2i0m7i2m0i35m3i53m5i5m3i7m5i0n.0m.0ep))d#e))d#mh33i3"F:h33i3"F:hc`cc~gg``gcg<cc<ggc`gc{<<>c`cc~gg``gcg<cc<ggc`gc{<<c`cc`~~oo~c~scc?~~co~{<?<??<c`cc`~~oo~c~scc?~~co~{<?<??<<>>`|~~<<~`~fc>>f~~><~>gwpwpf`wwfw`cww`fwwfcc<<<<<<>>`|~~<<~`~fc>>f~~><~>gwpwpf`wwfw`cww`fwwfcc<<<<<`w`wc`ssppscsfgwwfsswpsw>>>>c`>>c>``>>`c>>c``>>>6c`>>c>``>>`c>>c`` JP c2 H8t` 0p`0<<32jJTa;9% Ctb4Fʹud p8?ߏ`p?|?DDJ^P26D&DUFe*D%V `8?Ͽ`p{D2HJD S#p : $gTDj%d?`8``w3!*jO1 "!PJ)&E6DƑ#Vp?`8??pox0t 8p}`8pO?g0p`8?0|100p`08?ÀÀ?< p???? ???~x<p??<f0?f`8??`?;<pb```hhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh``bbb``hhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh``bb````hhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh````````hhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh```````````````````````````````````````````````HHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHa`HHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHa`HHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHa```(((((((XXXXXXXX(((((((((XXXXXXXXpppppppppppppppppppppppp8h8888h8ppppppppppppppppppppppppppppp88X8Pppppppppppp8888p888PPPPP88888hX888ppppppppp8888888phPPPP88p8`hXX88pppppppp8X888h8PPPPP8`8p88hh88h`8pppppp888`PPPPPPPPPPPPh8`8h888888pppp88888PPPPPPPPPPPPP8888`88h8P8pp8X8`88PPPPPPPPPPPPPP8p88888888pp88``888PPPPPPPPPPPPPP888888`88pp8````888PPPPPPPPPPPP888h8P8888pp88``88X88PPPPPPPPP888h`hh8888Ppp8h888888888PPPPP8h888p8hhh`888pp8888h8888ph8`8p888`8pp81[ Wstp Witam Ci, drogi graczu. Aaaa tam, nie bd udawa: cze, stary, mierdzcy skurwysynu! Tu znowu twj umiowany Yerzmyey. Masz oto przed sob now gr grupy HOOY-PROGRAM. Gra owa zwie si: "Nowa gra grupy HOOY-PROGRAM". Nieee, tak naprawd gra niniejsza nazywa si "Pietruszka". Cholera, chyba co pojebaem... Tytu w brzmia raczej: "Gdybym pali trawk, zernbym hutawk". Niech to skurwiay syn, chyba jednak zerkn do notatek... Aaaa, no tak. Oczywicie. Masz przed sob gr obarczon tytuem "Ucieczka ze spejs-szipu". Jest to fabularna gra textowa, czyli 'solowe RPG', hehehhe. ;-) Pisaem j od 1999 do 2003 roku. Pewnie jeste ciekaw, jakie bdzie twoje zadanie? Tak?? NO TO STUL RYJ I CZEKAJ, A CI POWIEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A z reszt... Niech ci bdzie: oto CEL. Znajdujesz si na statku kosmicznym o dwicznej nazwie: 'LUBIMY CHOROBY WENERYCZNE, ALE TYLKO W PITKI', przewocym skazacw na Planet-Wizienie. Jak si domylasz, bydlaku, jeste wanie jednym z winiw. I jeli masz cho troch inteligencji, to pewnie ju zgade, i zadaniem twoim jest uprowadzenie statku i czmychnicie przed galaktycznym wymiarem sprawiedliwoci. Nie wiem, czy mam yczy ci powodzenia, gdy jeste jebanym mieciarzem, ale tak czy owak, $rozpocznij gr$ Leae w swej celi i - z powodu dugotrwaego braku kobiety - jebae pajka, ktrego przydybae pod prycz, gdy nagle zasuwy w drzwiach szczkny i do pomieszczenia wszed stranik. - Zostaw to biedne zwierz w spokoju, bydlaku!! - wrzasn na wstpie. Gdy postawie wykoczonego pajka na pododze, profos podnis go i sam wygrzmoci w dupsztala, po czym zaoy ci elektroniczne kajdany. - Idziemy do kapitana statku - rzuci. Wyszlicie z celi. C wic teraz uczynisz - $rzucisz si do ucieczki pomimo owych kajdan$, czy te $pjdziesz grzecznie ze stranikiem?$ Pomylae, i wyjcie z celi bdzie dobr okazj do ucieczki. Szlicie korytarzem do windy. Gdy dostrzege, e nikogo postronnego nie ma w pobliu - nagle wyrwae si stranikowi i zacze biec w jeden z zaukw. Twj przeladowca nawet nie pofatygowa si, by przedsiwzi pogo - po prostu nacisn przycisk przy swoim pasie, co spowodowao wczenie obwodu elektrycznego w twych kajdanach. Pade na podog, jak poraony. By moe stao si tak dlatego, e WASNIE ZOSTAES PORAONY PRDEM, IDIOTO!!! Stranik podszed do ciebie spokojnie, skopa ci kulturalnie, po czem $pocign ci za sob w stron kajuty kapitana$ Z powodu pewnych trudnoci w poruszaniu rkami, zrezygnowae z prby ucieczki, ale nie ciesz si za bardzo, poniewa profos po drodze i tak nakopa ci do dupy ze trzy razy (w celach zdrowotnych), zanim $stanlicie przed drzwiami do kabiny kapitana statku$... Kapitana statku zastalicie podczas jake zajmujcej czynnoci rzygania sobie do ucha. Kapitan by zapalonym sportsmenem, a jego pasj byy wanie treningi rzygania do wasnego narzdu suchu. Trzeba przyzna, i mia w tym ju nielich wpraw, poniewa kiedy prowadzcy ci stranik zacz mu mwi z czym przyszed, kapitan wrzasn do: - Co?!?! Nic nie sysz, wanie puciem sobie pawia do ucha!! Artykuuj z drugiej strony!! Gdy kapitan dostrzeg, e profos usiuje przemwi do dup, wrzasn jeszcze goniej: - Gadaj, kurwa, do DRUGIEGO ucha, kretynie!! Stranik przemieci si wic i rzek, nieco zbity z tropu: - Przyprowadziem winia nr 0573, szefie! $Co te moe chcie od ciebie kapitan$...?- Taaak... - mrucza kapitan patrzc na ciebie, a z kadym jego gwatowniejszym ruchem z ucha wyleway mu si wymiociny - Jak mylisz, skazacze, po co ci wezwaem? Zerkne na niepewnie. - Chcia pan powiczy z kim puszczanie betw...? - wyrazie przypuszczenie. Na te sowa miy pan dowdca zacz okada ci po bie stalowym omem, wrzeszczc: - le, le, le!!! Bardzo za odpowied!!! Jestecie idiot, skazacze nr 0573, kompletnym idiot!! - Po chwili przerwa t jake rozwijajc umysowo czynno i doda spokojniejszym tonem - Chciaem zleci wam zadanie tworzenia gazetki ciennej dla winiw. Co wy na to?? A no wanie - co ty na to? $Zgodzisz si$, czy te $odmwisz mu$????? "Haaa!" - pomylae - "Dodatkowa praca?? Moe mniej nadzoru? To brzmi interesujco!!" Spojrzae na kapitana, ktry wanie usiowa woy sobie opat do dupy i rzeke: - No c, zrobi to dla ciebie, mj dobry czowieku, ale co z tego bd mia?? Dowdca statku pierdn ci pogardliwie w twarz, po czem powiedzia: - Czy wygldam na pierdolon straganiar, bydlaku?! Czy wydaje ci si, e ja tu co sprzedaj!?? Jestem tutaj twoim jedynym panem i bogiem, zrobisz wic, co ci naka!! Jak uwaasz: czy jego sowa obraaj ci i chcesz go moe w ramach polemiki $jebn w pysk$ , czy te posusznie $spenisz jego wol$ ??- Nic mnie nie interesuje twoja jebana gazetka cienna, worku wymiocin, do niczego mnie nie zmusisz, nie masz nade mn adnej wadzy!! - poinformowae dowdc statku. Aby udowodni ci jawn nieprawd tych sw, kapitan nakaza stranikowi zernicie ci w odbyt, co profos wykona z lubien ochot. Chwil pniej (cho dla ciebie bya to wieczno) nasz wesoy komandor narzyga ci poegnalnie do ucha, po czem zastrzeli, co powinno ci przekona, i nawet w tej bezsensownej grze zachowane s pewne pozory prawdopodobiestwa. $KONIEC GRY$ Zamachne si i z niewysowion gracj natare na jego mord, zwinit w kuak ap. Zby kapitana posypay si na podog, niczym pery z rozerwanego naszyjnika. Sam dowdca za pochyli si, zebra je wszystkie, naniza na sznureczek i powstae tym sposobem korale naoy sobie na szyj, mwic do profosa: - Natyfmiaft pfypierdol temu palantowi w pyfk! No c, stranik wprawnie wybi ci ze ba wszelkie otwarte prby buntu, czego z reszt powinien by si spodziewa czek w twojej sytuacji. W efekcie $poczue przemon ch sprokurowania gazetki ciennej$ ... Na drugi dzie zaprowadzono ci do wietlicy i zaopatrzono we wszelkie potrzebne przedmioty. Przejrzae je pobienie. Papier, klej, noyczki... I nagle w twym wiatym umyle wykiekowa genialny plan czmychnicia siom porzdkowym: "Zwabi tu wszystkich stranikw ze statku, a potem - korzystajc z efektu zaskoczenia - owin ich szybko papierem i posklejam!!!" - pomylae byskotliwie. Niestety kolejny rzut oka na st rozwia twoje rozbudzone nagle nadzieje: "No tak... Nic z tego nie bdzie. Mam za mao kleju..." Jednake ju po chwili twj wzrok spocz na noyczkach. "Przedmiot w otwiera przede mn nowe perspektywy ucieczki" - przyszo ci do gowy - "Mgbym zwabi tu stra i zaatakowa ich tymi noyczkami!! Jednakowo rwnie kuszcy wydaje si by plan B: obci sobie jaja i wyldowa w wiziennym szpitalu, gdzie nadzr nad skazacami jest kiepski!!" Decyzja ley w twych rkach. $Zaatakujesz stranikw$ , czy te $odejmiesz sobie przyrodzenie$ ? Krzepko zapae noyczki w sw mocarn prawic, po czem gromko zawoae: - A bywaj tu, bywaj!! Automatyczne drzwi rozsuny si i stano w nich dwch rosych osikw w mundurach pokadowej stray. - No i czego ryja tak rozdziawi, aa? - zapyta jeden z nich elokwentnie. - Oznajmiam - odpare - i w tej oto mocarnej prawicy dzier niebezpieczne narzdzie!! Jeli natychmiast nie oddacie mi swych miotaczy, to ja... ja... obetn wam wszystkie wosy i... koledzy bd si z was miali!!!!! Na takie dictum obydwaj mczyni wyranie pobledli. - Nie zrobiby czego tak bestialskiego! - krzykn ten wyszy, drc z przeraenia, jak osika. - Tylko nie wosy!! - zawy drugi - Bardzo do nich przywykem!!!! - Bd bezlitosny! - zapewnie - Na jajach te nic wam nie zostawi!! Wobec tak nieludzkiej postawy, reprezentowanej przez ciebie, obydwaj panowie zrejterowali. Podniose porzucone miotacze, lecz - jako e jeste kompletnym idiot - postrzelie si gronie w nozdrza, nim jeszcze zdye wyj ze wietlicy. Gdy niesiono ci do szpitala, rozmylae ju, $w jaki sposb stamtd uciec$... Krzepko chwycie noyczki i szybkim, jakby wyuczonym ruchem, obcie sobie jdra. Malowniczo bryzgajc juch gdzie popadnie, zawezwae stranikw. Ci ostatni na twj widok doczyli si do tej fontanny, obrzygujc wszystko dookoa (co dodao rubinowym kaskadom nieco estetycznych, pastelowych odcieni), po czem wartko $zabrali ci do pokadowego lazaretu$. Biaa sala, biaa pociel, biaa pielgniarka. Szpital. - Przepraszam, czy moga by pani tu podej? - jkne w stron biaej pielgniarki. - ...sobie yczy? - mrukna, zbliajc si. - Sala jest biaa, pociel jest biaa, pani jest biaa, zastanawiaem si wic, czy nie zechciaa by pani uchyli rbka fartucha i ukaza mi swego dziada, bo frapuje mi ekstraordynaryjnie, czy dziad w rwnie jest albinosem. - Gdzie ci tam do mojej pizdy, plugawy wypierdku!! - wrzasna pielgniarka i wylaa ci na czaszk ca zawarto basenu, ktry tak pracochonnie wypeniany by przed chwil przez niemodego ju wsplokatora z twojej szpitalnej sali. - Nie martw si, chopie - ozwa si w, gdy wzburzona kobieta wysza, trzaskajc drzwiami - mi te jeszcze nie pokazaa, chocia sta tutaj mam dugi... - To si teraz nazywa 'sta'? - Zapytae bez szczeglnego zainteresowania. - Uciec by si chciao, co? - Umiechn si facet, niezraony - Jeden mj znajomy ju std uciek. Bardzo spektakularnie. Jak na westernie. - O! - zainteresowae si - I co? - I si, kurwa, udusi. - Eeee... Jak to? - Te by si udusi, gdyby w piamie wyskoczy przez okno statku kosmicznego. Prychne pogardliwie i odwrcie si do ciany, dajc zna, i znudziy ci si gupawe bajania wsplokatora. Widzc to, facet rzek: - Czekaj, czekaj. Ja naprawd znam sposb ucieczki. $Wysuchasz faceta$, czy moe $kaesz mu i do diaba, na widy si nadziewa$?- Walcie no, dziadku, co tam wam na wtrobie ley - zachcie go uprzejmie do konwersacji. - Ooooj, z wtrob to ju u mnie nie najlepiej - zasmuci si twj wsplokator - Kiedy pio si borygo, spiryt, benzynk... A teraz... Mleka si, kurwa, napij i od razu zajebany chodz, a na drugi dzie mam kaca-giganta!!!! - Ale do rzeczy, do rzeczy - odezwae si, zniecierpliwiony. - A c to, bez sensu gadam?!?! - Obruszy si facet - To sama prawda z mych ust si sczy!! "Nielicho lin cuchnc zaprawiona" - pomylae z obrzydzeniem, na gos za dodae: - Gadaj, czowieku, jak z tego wizienia si wydosta, albo ci do pyska nasram i twoj wasn kapot odbyt wytr!!! - Dobra, dobra, ju mwi... - Staruch wyranie spuci z tonu - Ot nasz statek-wizienie taszczy w swoim brzuszysku nie tylko nas, mj miy, przystojny przyjacielu: gdyby zagldn do adowni, do skrzyni tam lecej, mj ty pczusiu lukrowany, tak bym ci za dupeczk chwyci... Tu przerwa, bo trudno artykuuje si z czyj pici w ryju. Nie jestem zaskoczony, e nie wytrzymae i pierdolne go w mord, bo pewnie sam bym na twoim miejscu tak uczyni, lecz czyn twj spowodowa, i dziad zawy aonie a gromko. Usiowae go uspokoi, lecz on - widzc to - niczym dziecko, pocz zawodzi jeszcze goniej i w kocu w sali pojawili si stranicy. Rzucili okiem na twojego wsplokatora, ktry ju pian toczy z pyska, po czem wynieli go, wierzgajcego, w $sobie tylko znane miejsce$.- Ostawta mnie w pokoju, czowiecze. - pouczye natrta - W rzyci ja mam twj sposb, ciebie samego, twoj matk oraz jej chomika tudzie kanarka. - Skoro tak, to uprzed pielgniark, e bdziesz potrzebowa znacznie wikszego basenu!! - rzuci facet zgryliwie i ostentacyjnie obrci si na drugi bok, obraony. Do wieczora nie zamienilicie ani sowa, nie liczc jego wyzwisk, ktrymi obsypa by twoj osob, po odkryciu, i nasrae mu pod poduszk, gdy spa. Jednake gdy powtrnie zasn, uwanie nastawie uszu, j on bowiem cakiem wyranie mwi przez sen. - Nie... - jcza - Nie teraz, Jzek... Jutro podotykamy si siusiakami... nie dzisiaj... No zabierz ju t kuk... mwi ci... Bo przyjdzie Buka i ci zabierze... Tiepier nie nada... Teraz mi trzeba do luku bagaowego... Tam skrzynia ukryta... Wtedy ja ich wszystkich... Nie... Nieeee... Nie w dupeeeeee... - w tym miejscu interesujca tre zakoczya si, za to, co dziadek gada pniej, zapragne bardzo szybko zapomnie. "Ha!! Wiec co wanego ley pord bagay!!" - pomylae - "Pewnie co tu, prcz nas, dodatkowo transportuj!! Warto to sprawdzi!! I tak te uczyni $jutrzejszej nocy$!!!!" Na drugi dzie ju od rana czynie przygotowania do ucieczki z lazaretu. - Po co ci te dodatkowe koce i poduszki? - Zapyta stary podejrzliwie. - Nie twoja sprawa, zmierzy bucu - odpare uprzejmie, kontynuujc upychanie zamwionej u pielgniarki pocieli pod kiem. - Czyby zamierza uciec? - Zainteresowa si twj wsplokator - Skd pewno, e na ciebie nie donios? - Poprzednio nasraem ci pod poduszk, gdy spae. Nastpnym razem nasram ci do mordy, jeli jej teraz nie zawrzesz, bydlaku - poinformowae go czule. - A skd wiesz, moe ja to wanie lubi!!!? - stara si rezonowa facet, ale szybko straci na animuszu, gdy zobaczy nad sob twj odbyt, z ktrego kret ju zachcajco macha do ogonkiem. - OK, OK!! - Zaskowyta dziad - Nikomu nic nie powiem, choby mi jdra ze skry obrali!!! Gdy nastaa noc, wyje koce i poduszki spod ka, po czem uoye z nich, na tyme, zarys picego czowieka. Na koniec przykrye swe dzieo wasn kodr i ju bye gotowy do drogi. Lecz... Nagle zawrcie spod samych drzwi i nasrae do mordy picemu staruchowi. "No! Teraz mog ju i!!" - $pomylae$. "C moe by w tej adowni?" - Zachodzie w gow przez cay nastpny dzie, przygotowujc si jednoczenie do ucieczki z lazaretu - "W jaki sposb zawarto owej tajemniczej skrzyni moe mi pomc w realizacji mojego planu...?" Gdy nastaa noc, zabrae koce i poduszki z ka starucha, po czem uoye z nich na swojej pryczy zarys picego czowieka. Na koniec przykrye swe dzieo wasn kodr i ju bye gotowy do drogi. Wanie miae wychodzi, gdy nagle dostrzege na pododze maego pajczka. "Oooo, c za seksowne stworzonko!!" - Pomylae lubienie. - Pielgniarka mi odmwia, ale ty na pewno nie bdziesz taki oziby, prawda, mj may? - powiedziae do na gos. Gdy biedne bydl zoczyo twojego wycignitego czonka, podjo brawurow ucieczk pod ko, lecz ty bye szybszy. Wasz pomienny akt mioci skry mrok szpitalnej sali. Gdy byo ju po wszystkim, ubrae spodnie, a pajk lea na pryczy i pali papierosa. - Zadzwoni - zapewnie i $wyszede cichcem na korytarz$. Na szpitalnym korytarzu byo pusto. Ruszye w kierunku wyjcia z lazaretu. Po drodze doszy ci jkliwe odgosy. Przez potwarte drzwi dyurki pielgniarek ujrzae skierowan dokadnie w ciebie, tust i owosion dup, ktra rytmicznie raz to zbliaa si w twoim kierunku, raz za oddalaa. Odgade, i pan doktor nie wiczy tu pompek, jako e nie opiera si o podog, lecz o cycki oddziaowej. Byo oczywiste, e na t par mona by wyla nawet zawarto szpitalnego basenu, a i tak niczego by nie zauwayli, tote spokojnie skierowae si ku wyjciu. I nagle okazao si, e jednak JEST co, co moe przywrci tych dwoje do rzeczywistoci!! Bdc ju podle odrzwi, usyszae nagle dugie i gone pierdnicie, a po nim jk obrzydzenia z ust rnitej pielgniarki. Czar prys, seks skoczy si nagle, jak noem ucity. Wyglda na to, e zaraz wyjd z dyurki. Co w tej sytuacji uczynisz: $rzucisz si biegiem do wyjcia$, czy moe zechcesz $schroni si w pobliskim skadziku salowej$? Byskawicznie ukrye si w ciasnym pomieszczeniu gospodarczym. Zza drzwi dobiegay ci gosy przedstawicieli jurnego personelu szpitala. - Ty tusty, obmierzy wieprzu!! - Wrzeszczaa siostra oddziaowa - Jak moge?! Nastpnym razem pewnie na mnie narzygasz, winio!! A moe chciaby na mnie postawi kloca, plugawa gnido?!?!? - Ty to faktycznie tylko do tego si nadajesz, hieno!! - Odwrzaskiwa jej otyy lekarz - W ciebie lepiej wr kartofli woy, ni wasnego chuja!!!!! Jedno mae pierdnicie jej przeszkadza!! Patrzcie no: romantyczna si znalaza!!!!!! A moe nastpnym razem nie dasz mi dupy, jeli nie przynios ci kwiatw, zdziro, co!??!?! - A pewnie, knurze, pewnie!! Przynie no wieche, to dup ci nim zatkam, pierdunie ty!!! Kiedy tak sobie gobeczki mionie gruchay, ty zastanawiae si gorczkowo, jakie znale wyjcie z tej trudnej sytuacji. Rozgldajc si po pomieszczeniu odnotowae w nim - prcz odkurzacza i rodkw czystoci - obecno fartucha salowej. Nie masz zbyt wiele czasu, bo zaraz kto mgby dostrzec twoje zniknicie, moe zdecydujesz si go uy: ubra na siebie i $wyj ze szpitala, udajc jego pracownic$? Chyba, e wolisz poczeka, a rozwrzeszczana para $rozejdzie si do swoich pokoi$... Zacze rozpaczliwie biec do wyjcia ze szpitala, ale nagle, tu za twoimi plecami, rozleg si wadczy gos: - Stj, bydlaku!! Zatrzymae si i powoli odwrcie... Okazao si, i to wzburzony lekarz wyszed samopas z dyurki. Na twj widok wyj zza poy fartucha subow bro (w ktr wyposaony by cay personel statku-wizienia) czyli najnowszy model gnata o dwicznej nazwie 'super-kurwa-zajebisty-laser-lepszy-ni-w-Gwiezdnych-Wojnach' i wymierzy to ustrojstwo w ciebie, mwic: - No prosz... Popatrzcie tylko... Pacjentowi nie podoba si w naszej placwce? Pacjent gardzi nasz gocinnoci...?? Oj, niedobry, zy pacjent!! Niewdziczny pacjentu!! Bardzo nieadnie. Bardzo!!! Ale ja mam dla pacjentusia kar. Oddziaowa mi problemy robi, wic ja sobie na pacjencie niegodnym, niedobrym, pouywam. Wosy zjeyy ci si na gowie. "Przecie nie moe tego zrobi!!" - pomylae w panice - "Chyba mnie nie..." - Zern brzydkiego, krnbrnego pacjentusia - przerwa doktor twoje rozmylania - Zern mu dupsko, a si byszcze bdzie!! Wskaza ci luf drzwi pomieszczenia gospodarczego, mwic: - Ale najpierw przebierzemy rozbrykanego pacjenta za mi, spolegliw kobietk. Po wejciu do skadziku dostrzege fartuch salowej. Otyy konowa da ci znak, by zaoy wzmiankowane odzienie. Uczynie to, drc z obrzydzenia tudzie strachu, ale wci gorczkowo rozmylae nad sposobem uniknicia jego naganiacza pomidzy swymi poladkami. Co zrobisz? $Zaatakujesz lekarza$, pomimo, i nie posiadasz adnej broni, czy te wstrzymasz si z tym jeszcze troch i $poczekasz na rozwj wypadkw$? Siedziae jak na szpilkach w pomieszczeniu gospodarczym, oczekujc, a korytarz opustoszeje. Ale - pki co - nic tego nie zapowiadao. - Kademu si moe zdarzy!! - wydziera si doktor - Ju stare ludowe przysowie mwi, e dupa nie suga!!!! - Kiszki sobie na supe zawi, jeli panowa nad nimi nie potrafisz, capie ty mierdzcy!!! - dara ryja oddziaowa - W ogle: co te ja w tobie widziaam?!? - Nie we mnie, tylko w moich majtkach - przypomnia jej otyy pierdzioch - Nie pamitasz ju, jaki pikny wiersz dla mnie onegdaj napisaa?? - i wyrecytowa jej, jakby spokojniejszym tonem, gdy prawdopodobnie nieco si wzruszy: - Na Wojtusia, z popielnika, iskiereczka mruga: "Cho, obcign ci fajeczk, fajka bdzie duga" - No c - mrukna po chwili kobieta do niechtnie - To prawda... Tak byo... - A widzisz - lekarz ku elazo, pki gorce - Jeszcze pamitasz. Ta fajeczka wci tkwi w mych majciochach i tskni za tob a do blu. - Naprawd? - pielgniarka mika, niczym maso w temperaturze pokojowej - A do blu? - A jake!! - gorco zapewni jej interlokutor - Boli mnie, jak skurwysyn!!! - doda romantycznie. - No to poka mamusi, gdzie boli - odpara ona zalotnie - Mamusia pocauje i zaraz przestanie bole. Ich gosy oddalay si, najwidoczniej wic udali si do dyurki, by oddziaowa moga zastosowa odpowiedni kuracj. Ty za ubrae na siebie wiszcy w skadziku fartuch salowej - ot tak, na wszelki wypadek - i wyszede cichcem na korytarz, po czem bez przeszkd $opucie szpital$. "Cholera, musz si spieszy! - pomylae - "Moe mnie nie rozpoznaj...?" Przyobleczenie si w fartuch zajo ci par sekund i ju po chwili bye gotowy do wyjcia ze skadziku. Skrzypny drzwi... Krtkie spojrzenie na korytarz nieco ci uspokoio. "Chyba ju sobie poszli..." - przemkno ci przez eb. wawo ruszye do wyjcia. Gdy nagle... - A dokd to si udajesz, gobeczko?? - rozleg si za twoimi plecami gos korpulentnego doktora. Nie odwracajc gowy, odpare kretyskim dyszkantem: - Eee... ja... askawy panie... tego... Szmat id jeno zmoczy, bo tu podoga brudna, e oj dana. Lekarz podszed do ciebie i mrukn: - No poka buziek, kochanie, nie wstyd si... A widzisz, taka adna twarzyczka, a ty j tak skromnie, zupenie niepotrzebnie kryjesz... - umiechn si lubienie - Suchaj... Tam w pokoiku mam wietnego burbona, moe si ze mn napijesz...?? - Ale... tam szmata... podoga... - jkae si, coraz bardziej przeraony, nie wiadomo czym bardziej: perspektyw wpadki, czy te wizj jebicego ci w dupsko, pierdzcego grubasa. - Wiesz... - kontynuowa lekarz - Nie musisz si niczego obawia... Nikt si nie dowie... Bd delikatny... I... eeee... jutro kupi ci kwiaty... Gdy zacz maca ci po poladkach, miarka si przebraa. - Ach, jak tak mona?!! - zapiszczae - Prosz sobie i wypierdzie... eee... wypierdoli kogo innego!!!!! - spoliczkowae go siarczycie i wartko wyszede ze szpitala, pozostawiajc kompletnie zaskoczonego doktora $porodku korytarza$. W odruchu desperacji rzucie si na tuciocha, lecz - czego naleao si spodziewa - czowiek z broni ma znaczn przewag nad czekiem BEZ broni. Doktor zareagowa byskawicznie i rozwali ci eb na drobne kawaki. A potem i tak zern w dupsko twoje bezgowe ciao. $Tche Ent$.- A teraz niefajny pacjentu klknie w tym oto skadziku na pododze i wypnie sw jdrn dupeczk!! - zarzdzi pan doktor. Uczynie zado jego rozkazowi, rozgldajc si w panice po pomieszczeniu gospodarczym. Przy cianach cigny si pod sam sufit pki, na ktrych poustawiane byy wszelakie rodki czystoci w szklanych butelkach i metalowych puszkach, na samej grze za sta masywny odkurzacz. "Gdyby tak to wszystko spierdolio mu si na eb, to moe straciby przytomno...?" - mylae gorczkowo. Przysune si bliej ciany z odkurzaczem, wci bacznie lustrujc pokoik. Wszystkie pki umieszczone byy na podprkach: gdyby ktr mocno szarpn, wwczas caa zawarto runie na korpulentnego, pierdzcego jebak... Usyszae, e lekarz klkn, a potem poczue jego spocone apska na swych poladkach; raptem gwatownie wyrwae jedn z podprek, skutkiem czego cay rzd pek - wraz z ich zawartoci - run nagle na gow medykowi-gwacicielowi. Ten ostatni, pod naporem cikich przedmiotw, wyldowa nosem w twojej dupie i... tak ju zosta. Byskawicznie wstae i wcigne spodnie, rzucajc jednoczenie badawcze spojrzenie na swego niedoszego kata. Butelki i puszki porozcinay mu eb, a odkurzacz odebra mu wiadomo. "Udao si!!!" - pomylae radonie - "Ale musz si std pilnie ewakuowa, zanim przylezie tu pielgniarka, zwabiona haasem!!" Nie cigajc fartucha, $wyszede krokiem wzitym ze szpitala$.Tf "Musz dosta si do adowni statku" - kombinowae, idc korytarzem, w przebraniu szpitalnej salowej - "Mam nadziej, e nikt nie bdzie prbowa mnie zatrzyma, albo (co gorsza!!) poderwa i zern!!!" Obawy twoje byy uzasadnione, jako e praktycznie kada grupa stranikw wiziennych, ktra ci mijaa, generowaa z siebie wypowiedzi typu: - Fiu, fiu, co za dupencja! Te, laska!! Obcignij mi kutaska! - woali jedni. - Patrzcie, sprztaczka-seksbomba! Cho, zrobimy to w trjkcie: ja, ty i miota!!! - wydzierali si inni. - Najpierw ja to zrobi z miot, a potem ty moesz najwyej przyj miot t wyliza, kiernozie!! - odwrzaskiwae, ale w po pewnym czasie znudzio ci si i pocze zachodzi w gow, jak znosz to kobiety. W kocu znalaze si w pobliu luzy luku bagaowego. Czekaa ci tam niemia niespodzianka: waz strzeony by przez dwch rosych profosw. Nie masz adnej broni, jak wic dostaniesz si do adowni? Sprbujesz $wle tam podstpem$, czy te bohatersko $rozwalisz stalowe odrzwia swym bem$. Poprawie na sobie fartuch salowej, wzie duy rozbieg i - ku kompletnemu zaskoczeniu obydwu stranikw - z caej siy przypierdolie bem w stalowe odrzwia luku bagaowego. Rozleg si gony huk, tobie pociemniao w oczach, ale drzwi nie drgny ani o milimetr. - Co robisz, kobieto?!? - zapyta wyszy rang profos - Czy zmysy postradaa?!?! Moe z rozumu obrana????? - Albo mi zaraz otworzycie, albo rozbij ten waz gow!! - zawoae piskliwym gosem. - Eee... Nie moe by... - mrukn drugi stranik - Przecie to za twarde... Chyba. - Sami tego chcielicie!!!! - wrzasne i kolejny raz natare na odrzwia. Pomieszczenie ponownie wypeni huk, a tobie znowu pociemniao w oczach. - Widzielicie?!?! Drzwi si ju poruszyy!! - skamae w ywe oczy. - Eee, chyba nie... - powtpiewa dowdca stray. - Czy ja wiem...? - rzek ten drugi - Faktycznie, jakby si ksek przesuny... - A widzicie!!!!!! - zawye tryumfalnie - Znacie na pewno to przysowie, e do trzech razy sztuka?!? No?!!? ZNACIE!?!?!? - Eeee... no... W sumie fakt... - Ano... niby w rzeczy samej tak si mawia... - To wiecie pewnie te, e przysowia s mdroci narodw?!?!? - piszczae wniebogosy. - Yyyy... Racj macie, paniusiu... A juci... - No to otwierajcie natychmiast, bo za trzecim razem to ju niewtpliwie te drzwi bem rozpierdol!!!!!!! - rykne. Stranicy popatrzyli na siebie. - Wyglda, e prawd gada... - powiedzia jeden. - No... Moe faktycznie otworzymy...? - zapyta niepewnie drugi. I otworzyli. A ty, wchodzc do adowni, zastanawiae si, kto jest gupszy: TY, bo chciae bem stalowe drzwi rozjeba, czy te ONI, bo uwierzyli, e to wykonalne... Chocia tak po prawdzie, to miae cich nadziej, e to ci si uda, $prawda, bucu$?- Cze, chopaki - zapiszczae, podchodzc do stranikw - Nue, otwierajcie. - Yyyy... jak to... 'otwierajcie'...?? - wysili mzg jeden z nich, wyszy stopniem. - Yyy... jak to... 'chopaki'...? - drugiemu prawie jucha z uszu popyna od nadmiernego wysiku umysowego. - No... przecie my S chopaki! - dowdca ugodzi gupszego stranika okciem w brzuch. - Au! Aaa... No tak - mrukn w z takim wyrazem twarzy, jakby objawiono mu wanie wszystkie prawdy wszechwiata. - Panowie - przerwae t interesujc dyskusj - Otwierajcie bez zwoki, bo mam rozkaz posprzta w adowni!!!! - Jak to: 'posprzta'? - Yy... jak to 'panowie'?? Au!! - No normalnie - rzucie dobrze ju wytrenowanym falsetem - Rozkaz dostaam. Ludzie, jak do jutra w luku bagaowym nie bdzie czysto, to komandor statku da wam popali!!! - Ja nic nie wiem... Jak to 'rozkaz? - mrukn dowdca stray. - Jak to... 'ludzie'??? Au! - Najlepiej daj mi swj komunikator, porozumiem si z komandorem - rzucie rezolutnie do mdrzejszego. By tak zaskoczony ca t sytuacj, e nie namylajc si wiele, poda ci komunikator, ty za wzie urzdzenie do rki i z caej siy pierdolne nim o podog, czego przedmiot oczywicie nie wytrzyma i rozbi si na drobne kawaeczki. - O la Boga! - powiedziae - Wymskn mi si. Macie drugi? - Yyyy... Nieee... Tylko dowdca moe mie komunikator... - wyjka gupszy profos. - No, trudno!! - podkasae rkawy - Formalnoci sprawdzicie pniej!!! A teraz otwierajta, panowie. Chyba nie chcecie mie kopotw...?? - znaczco zawiesie gos. - Yy... jak to... 'panow...' - zacz mwi ten niszy stopniem, ale dowdca kopn go ze zniecierpliwieniem w jaja, tote podwadny bez sowa osun si na posadzk. - No dobra, babo - przemwi szef - Wa i zamiataj, czy co tam masz robi... Gdy odrzwia rozsuny si, wawo $wszede do wntrza adowni$... Gdy waz luku bagaowego zamkn si za tob, automat uruchomi owietlenie sali. Ta ostatnia okazaa si by pomieszczeniem rozlegym i do obficie wypenionym duymi skrzyniami. "Skd mam wiedzie, ktra jest t waciw?!" - pomylae zrozpaczony - "Przecie nawet nie wiem, co ona ma zawiera!!" I nagle twj wzrok spocz na niewyranym, obym ksztacie majaczcym w najciemniejszym kcie adowni. Podszede do z mocno bijcym sercem. "To musi by to!!!!" - ta myl przeleciaa ci przez eb, jak byskawica. Skrzynia wyranie rnia si od wszystkich innych w rozlegej hali, ksztatem swym bowiem przypominaa nieco zarys sylwetki czowieka, a kolorowe wiateka indykatorw sugeroway, i w duo wikszym, ni pozostae, stopniu nafaszerowana jest elektronik. Ot, taki uwspczeniony sarkofag. "Kogo tu trzymaj?" - zastanowio ci - "Kogo przewo, niczym baga...? Ktry przestpca jest tak niebezpieczny, by spdza odosobnienie w anabiozie...?! No c, skoro tak si go boj, to oznacza, i czem prdzej powinienem go wypuci! Chocia... Moe to jaki wariat...? A jeli zabije mnie, kiedy tylko z tego wylezie...?!?" Jaka jest twoja ostateczna decyzja - $uwalniasz tajemnicz person$ , liczc na jej pomoc, czy jednak sprbujesz $samopas opanowa statek-wizienie$...? Zacze przeglda zawarto pozostaych skrzy w adowni, majc nadziej, e odnajdziesz przynajmniej jak bro. "Musz t spraw zaatwi jako inaczej" - rozmylae w midzyczasie - "Nie chc polega na jakim niebezpiecznym furiacie, ktrego tu zamrozili. Niech no tylko znajd jakiego obrzyna, to potem ju sobie jako poradz..." Niestety wci natrafiae jeno na pojemniki ze skafandrami, sprztem budowlanym oraz gumowymi, dmuchanymi lalkami naturalnych rozmiarw. Nagle dotar do ciebie odgos otwieranych drzwi adowni. Byskawicznie ukrye si za pierwsz z brzegu skrzyni. Miejsce to stanowio cakiem niezy punkt obserwacyjny, tote szybko skonstatowae, i w pomieszczeniu znaleli si twoi znajomi stranicy. Nie wychodzc ze swej kryjwki, suchae ich inteligentnej konwersacji. - ...no przecie mwi: sprawdzaem w Centrum chyba i milijon razy!! - kwili profos typu 'podwadny' - Powiedzieli, e NA PEWNO nikogo nie wysyali! - Ju ja jej dam, kurwie jednej... - pieni si szef - Patrzcie j! Sprztaczka, kurwa jej ma w jelita macana!!!! Ju ja si dowiem, kim to babsko jest!! Powoli zacze wycofywa si w najciemniejszy kt sali, ten sam, gdzie tkwi sarkofag. "Moe uda mi si za nim schowa?!" - mylae rozpaczliwie. Gdy usiowae wcisn si za skrzyni, do twych uszu dobiego nagle: - Ty! Tam co szura!! Jeeeest!! Widz j!! Napierdalam w kurwiszona!!!! Pady strzay, a wok ciebie posypay si iskry: stranik trafi w anabiotyczny sarkofag. Uszkodzi go najwidoczniej, gdy wszystkie wiateka zgasy, a zamek wyczy si ze szczkiem. Panowie 'mundurowi' pochodzili powoli do ciebie, usiujc cokolwiek dostrzec. - Chyba j ugodziem - wyartykuowa ten gupszy. - I po co, durny?!?! Chciaem j pierwej chujem swym ugodzi!! Kobiet mi zdemolowae!!! - piekli si jego zwierzchnik. Gorczkowo zastanawiajc si nad wyjciem z sytuacji, usyszae za plecami jakie ciche odgosy, dobiegajce ze skrzyni. Tymczasem obaj jurni gentlemani stanli nad tob. - Ty, patrzaj no! Jednak yje!! Ja to mam szczcie!!! - No to przesuchajmy j! - Ju ja j przesucham... Zbli no si, gobeczko, do mojego mikrofonu - rzek dowdca warty, rozpinajc rozporek. Nagle tu za tob rozleg si gony trzask, a potem gigantyczny kutas przebi na wylot obu funkcjonariuszy!!!!!!! Obejrzae si z przeraeniem. Okazao si, i wielki czonek naley do czowieka z wydatnym nosem, szkaratn liter "D" na piersi i w powiewajcym, tym paszczu. Czowieka, ktry wyszed z $uszkodzonego sarkofagu$!... Z uwag pochylie si nad wesoo byskajcymi wskanikami sarkofagu, po czem przez chwil bbnie palcami w niewielk klawiaturk na wieku. Skrzynia rozhermetyzowaa si ze wistem powietrza, a zamek puci. Ju miae podnie wieko, lecz nagle usyszae za sob haas. Z ciemnego kta sali, w ktrym si znajdowae, mona byo dostrzec dwch stranikw, wchodzcych wanie do adowni. Byskawicznie rzucie si na posadzk, udajc, e cierasz jaki pyek po swojego fartucha. - A gdzie to, kobiecino, masz miot, odkurzacz, szmat, czy czego tam jeszcze uywaj sprztaczki?? - zoliwie sparodiowa zdziwienie jeden z wchodzcych profosw. - Wasn kapot polep trzesz, dziewko? - zapyta drugi. - Eee... Ja... Odkurzacz w drugim kcie sali stoi... - zajkne si. - A bo widzisz, mymy adnego odkurzacza nie dostrzegli, gdy wchodzia. - To czemu mnie w ogle tu wpuci, pariasie?! - nie wytrzymae. - Dokadnie, dokadnie... - mrukn wyszy rang stranik, przegldajc notes - To samo sobie pomylelimy i jednak udalimy si do naszego zwierzchnika, aby to sprawdzi... - I wiesz, babo, co si okazao? - ewidentnie naigrawa si drugi - Tu pono nikogo do sprztania nie wysyano. - umiechn si bardziej, ni jadowicie. Z kadym sowem podchodzili bliej: powoli, acz konsekwentnie. Wycofywae si krok po kroku w stron sarkofagu, w coraz wikszej panice. Wtem za tob day si sysze jakie ciche odgosy, lecz nie miae czasu tego sprawdzi, bo panowie funkcjonariusze domagali si twej penej uwagi. - No, serdeko..? - rzuci szef - Co masz nam do powiedzenia, zanim ci poturbujemy przy prbie ucieczki...? - Hehe! - gupawo rozemia si jego podwadny - Tak, tak!! Wasnymi chujami ci poturbujemy, gobeczko!!!! Hihihi! - Na koniec zachichota infantylnie. Tymczasem tajemnicze odgosy za twymi plecami, ktre przed chwil przybray na sile, ustay teraz nagle... Chwil pniej za nastpio co zupenie zaskakujcego: usyszae gony trzask, a potem ujrzae, jak gigantyczny kutas w mgnieniu oka przebi na wylot obu profosw!!!!! Obrcie si na picie, by dostrzec, i wielki czonek naley do czowieka z wydatnym nosem, szkaratn liter "D" na piersi i $w powiewajcym, tym paszczu$!. Litera "D"... "D" jak Dziurman. Mczyzna w okaza si by nadczowiekiem. By jedynym osobnikiem, ktry przelecia wszystkie kobiece dziury na caej Ziemi. Potem zapragn uczyni to samo ze wszystkimi samicami wszechwiata i tu wanie zacz si problem. Ot na rodzimej planecie nikt nie potrafi powstrzyma Dziurmana, chocia niewtpliwie nie kada kobieta chciaa by przeze przernita. Ale latajc sobie od planety do planety z wywieszonym kutasem, nasz super-bohater natrafi ostatecznie na godnego siebie przeciwnika, wielkiego maga nazwiskiem Wasyl Pederastycz Dziwkow. Ten pokona go w kocu i odstawi na Ziemi. Tak wanie Dziurman trafi na wizienny statek... w nadczowiek naprawd nazywa si Franciszek Zboczeniec i - zanim popad w kopoty - by dyrektorem dobrze prosperujcego domu publicznego o nazwie "U nas nawet kaktus w dupie sprawi Ci przyjemno". - Zdaje si, e to wanie dziki tobie jestem wolny - przemwi on do ciebie - tote, zanim odlec, speni jedno twoje yczenie. - Wobec tego pom mi opanowa ten statek i uciec od losu winia na jakiej zakazanej planecie-kamienioomie. - odpare natychmiast. - Ha! Jestem jeno prostym gwacicielem, lecz sowo si rzeko!! $Pomog ci$"!!! Ostronie wyszlicie razem z adowni, gdzie porzucie kobiece przebranie, bo Franciszek zbyt natarczywie ci si przyglda. Na korytarzu by spokj, tylko robot sucy do prostych napraw technicznych lea pod cian i pi wdk z butelki wykwintnie odzianej w papierow torb. - Chyba jeszcze nie zorientowali si, e tu jestem - mrukne do Dziurmana - ale na pewno ju rzucili strae na teren szpitala, skd czmychnem. Mino kilkanacie godzin, wic z pewnoci ju wiedz, e mnie tam nie ma. - No dobra, nie ma co si opierdala, mam mao czasu i chciabym t spraw zaatwi od razu. Pjdziemy na mostek i rozwal wszystkich, a potem le w chuj. - rzek nadczowiek niecierpliwie. - Poczekaj - odpare - Zagadam do tego tu mechanicznego kloszarda. Podszede do robota i zagaie: - I jak tam wdeczno? Suy?? Android niemrawo podnis na ciebie swe kamery. - Eeee... Jaka wdeczno...? - wymamrota - Tu nie ma adnego alkoholu... hep... Ja pij soczek... hep... marchwiowy - co powiedziawszy rzuci pawia na twoje spodnie. - Sam bym si chtnie napi takiego soczku - mrukn Dziurman, podczas gdy ty usiowae oczyci odzienie z plugawej, lepkiej substancji. - Faktycznie chyba si z nim nie dogadam, jeli dalej bdzie tak chla - skonstatowae. Czy $zechcesz odebra robotowi flaszk$# i zmusi go do jakiej konwersacji, czy te ponowisz prb zasignicia ode jzyka $bez porywania si na wasno prywatn$$?- Daj no, chopie, t butelczyn, to pogadamy sobie - wyartykuowae, kadc rce na flaszce. W tym jednake momencie robot zawy straszliwie: "Nikomu nie oddam mojego marchwiowego soczku, ty obmierzy, anty-warzywny zbrodniarzu!!!!!!" a potem szybkim ruchem rozbi ci eb na drobne kawaki silnym, stalowym ramieniem. Dziurman rzuci przelotne spojrzenie na twe bezgowe ciao, a potem mrukn: - No c... Teraz najwyraniej nie mam tu ju adnych zobowiza. I odlecia w sobie tylko znanym kierunku. No i widzisz, gupi dupku? Jakim bydlakiem trzeba by, by odbiera spragnionemu napitek?!?!?! Co by na to powiedzia Jezus Chrystus, ktry mawia: "Godnych nakarmi, spragnionych napoi"?!? Zgine bardzo zasuenie. Chuj z tob. $KONIEC GRY$.- Suchaj no, moja ty blaszanko - odezwae si pieszczotliwie do robota. - A ty co... hep... peda jeste?? - wymamrota w, niezdarnie odsuwajc si od ciebie - Moja rura wydechowa nie dla ciebie, odmiecze... Zbio ci to z pantayku, ale po chwili odzyskae rezon i przemwie do ponownie: - Ale... aden peda! Posuchaj... Dam ci drug flaszk... eee... soczku marchwiowego... jeli podczysz si teraz do centralnego komputera i odpowiesz mi na par pyta. Robot nieco si oywi. Spojrza na ciebie uwaniej i mrukn - Wicej wdecz... soku...? Nooo, zaczynasz mi si hep... podoba - tu umiechn si debilnie. - A ty co, peda jeste?!? - wrzasne, gdy pooy stalowe rami na twym udzie - Won od mojej czekoladowej dziurki mioci!!!!! - Synu... - rzuci niedbale Dziurman, oparty o cian - On po prostu podpiera si, eby wsta... Ale chyba nieopatrznie si zdemaskowae, hehe... Spojrzae na przestraszony. - Wcale nie jestem pedaem - zawye - Mymy... tylko raz!! Tylko raz bawilimy si z kolegami w 'czekoladow dziurk mioci'!!! Z reszt... Ja wcale nie chciaem!! To oni krcili butelk!! To los tak chcia!!!!!! - Stul ju mord, cioto - przerwa ci nadczowiek - Sam zajm si mechaniczniakiem. Pomg wsta androidowi, po czem podprowadzi go do slotu widniejcego nieopodal, w cianie. Robot uj w manipulator dug wtyczk, dyndajc mu midzy nogami i wetkn j w gniazdo. - Aaaagrrrhhh... - mrukn z wyran przyjemnoci. - No to ju wiem, czemu chla akurat pod t cian - mrukn Franciszek - Niezy tu sobie zrobi kurwa piknik... - Poczyem si - zakomunikowa tymczasem wasz nowy, mechaniczny znajomy. - OK - powiedziae szybko - Wydrukuj aktualne rozmieszczenie stranikw na statku. Zlokalizuj te komandora. - Komandor znajduje si teraz w swojej kabinie. Za 15 minut ma si uda na mostek. - odpar android, podajc ci jednoczenie dany uprzednio wydruk. Potem dosta orgazmu, zajcza gono i opad bez si na podog, rozczajc si tym samym z jednostk centraln. Dziurman rzuci gak oczn na wydruk. - Wyglda to niezgorzej... - Powiedzia w zamyleniu - Wikszo si skierowali w okolice szpitala. To zwiksza nasze szanse... - Idziemy!! - zakomenderowae. - Zara, zara...!! - wymamrota robot - A gdzie moja butelczyna?!? - Pierdol ja twoj bu... - zacze z wdzikiem, ale nadczowiek przerwa Ci stanowczym ruchem rki, ktra finalnie wyldowaa na twoim pysku. - Cisza. - mrukn - Sowo si rzeko. Pogrzeba pod swym dugim paszczem i wyj stamtd niewielk piersiwk. - Masz. To moja elazna rezerwa, ale co tam... - elazna...? - z trudem wyartykuowa robot - To akurat co $w sam raz dla mnie, hep$%... Poszlicie w kierunku kabiny kapitana statku. - Musimy bardzo uwaa na strae - mwie - cz tych bydlakw na pewno gdzie tu si plcz. - Eeee tam - rzuci Dziurman lekcewaco, a potem wypuci nieco gazw z odbytu, co byo cakiem zgrabn konkluzj jego lakonicznej wypowiedzi. - No, no!! To zadanie nie bdzie tak atwe, jak przejebanie wszystkich kobiet na Ziemi! - zapewnie go. - Skd moesz to wiedzie, chopcze, masz w swoim dorobku takie osignicie? - Nooo... nie... Ale z porywaniem statkw kosmicznych jest tak, jak z poezj. Nie da si tego robi na poczekaniu. - Wyrazie szczere przekonanie. Franciszek popatrzy na ciebie z politowaniem, po czem rzek z namaszczeniem: - By pewien peda stary, co lubi obciga fujary, lecz straci na to ochot, gdy w eb przyjebaem mu motem. - No c - mrukne, zbity z tropu - Moe to nie byo najlepsze porwnanie, ale i tak na poezji znasz si, jak chuj na wbijaniu gwodzi... Wasz urocz konwersacj przerwao nage pojawienie si patrolu. C teraz uczynisz - $zdasz si na moc towarzyszcego ci nadczowieka$&, czy moe $bdziesz usiowa samopas ratowa sytuacj$'?- Dziurman - sykne do, zerkajc spode ba na zbliajcych si profosw - Zrb co!! - Spokojnie, synku - mrukn w pogardliwie - Niechaj si troch zbli... Lubi patrze w twarz swym ofiarom... - Tu umiechn si tak obrzydliwie, e obficie zwymiotowae na posadzk. - A c tam?? - zapyta jeden ze stranikw, osiek o byczym karku - Brzuszek niedomaga? Popio si wczoraj, co?? Funkcjonariuszy byo trzech i wszyscy, jak na komend, zarechotali rubasznie tudzie debilnie. - Eee... - zajkne si - Tak, tak...!! Dokadnie tak byo, panie pukowniku, askawco, marszaku... eee... popilimy sobie z kolegami stranikami, hehe... Chyba nieco zagalopowae si w tym niewyszukanym fortelu, bowiem osiek, najwyraniej najwyszy stopniem, powiedzia: - A gdzie to wasz mundur, straniku...? To nie wiecie, e jest oglna mobilizacja, bo mamy na statku zbiega??!! Przerazie si nie na arty, bo Franciszek wci sta bezczynnie, przygldajc ci si z rozbawieniem na twarzy, a sytuacja stawaa si podbramkowa. - Eee... Bo ja wanie... Zaoyem si z moim koleg z oddziau - tu wskazae na Dziurmana - kto z nas ma wikszego czonka... I wanie teraz si rozdziewamy, aby to eee... sprawdzi... - Ooooo!! - zainteresowali si trzej panowie mundurowi, byskawicznie zapominajc o 'oglnej mobilizacji' - To brzmi cakiem niele!! Przyczamy si!!!! Rzucie super-czowiekowi przeraone spojrzenie, ale on wci sta w niedbaej pozie, najwyraniej wietnie si bawic. - Przeto my dokadamy kas - przemwi dowdca stray - a zwycizca bierze cao!! Hehe, wygran mam w kieszeni. A waciwie: w rozporku, haaaaaaahaaaaahaaahahahahaha!! - Tu oczywicie banda unisono rykna gupawym miechem. Zrobia to ponownie, gdy wystawie na wierzch swoj kuk... Pniej to oni poluzowali wszystkie paski mundurw, porozpinali wszelkie klamerki i zatrzaski, po czem wycignli swoje naganiacze na wiato dzienne. Osiek o byczym karku faktycznie dysponowa narzdziem wygldajcym zgoa na miercionone i - widzc, e wygrywa - a pokrania z radoci. Nie tylko na twarzy. - Hej, ty! - Wrzasn do Dziurmana - Ty, w tych gupich kalesonach!!! Poka nam swoj sznurwk, a potem wszyscy dawajcie mi kas!! Nadczowiek umiechn si tajemniczo i rozpi rozporek, uwalniajc to, co byo tam uwizione. Jego chuj rs byskawicznie i wygldao na to, i niebawem przeronie waciciela. Oddzia profosw przyglda si temu w przeraeniu, ty z reszt te oniemiae, cho przecie wiedziae, czego si spodziewa. Nagle Franciszek wykona swym kutasem szybk fint, obcinajc nim gowy stranikw, ktrzy tak gboko zapadli w stupor, e nawet nie usiowali si broni!!!! Potem wytar penisa w ich mundury i schowa go do spodni. - Ruszamy - mrukn - Czas nagli. Podye za nim bez sowa, co chwil ogldajc si na bezgowe zwoki, malowniczo $rozcignite na pododze$(.- Panowie!! - byskawicznie podbiege do profosw - Kapitan mnie do was wysya, szukam was ju od p godziny!! - Eee... Jak to... nas...? - zapyta osiek o byczym karku, najwyraniej najwyszy stopniem. - A dlaczego, kurwa, nie?! - grzecznie wyrazie zdziwienie. - Nooo... My jeno proste odaki... Kazano szuka zbiega, to szukamy, ale eby od razu pan kapitan...? - stranik wci spoglda na ciebie powtpiewajco a tpo. - Suchajcie - zniecierpliwie si - Komandor przekaza mi, w najcilejszej tajemnicy, e kto z waszego patrolu jest w zmowie ze zbiegiem!! Funkcjonariuszy byo trzech; popatrzyli oni po sobie, najpierw nic nie rozumiejc, ale potem coraz bardziej podejrzliwie. - Jake to...?? - przemwi ich dowdca - Znaczy si... Ktry konkretnie? - Haaaaaaaaa!! - zaskowytae tryumfalnie - I wanie o to chodzi, e NIE WIADOMO!! Zostaem przeto wysany z tajn misj: oto zlecam wam zadanie. Macie mianowicie doj midzy sob, kt jest zdrajc. Tylko szybko, bo wiecie, wrg nie pi!!! Wszdzie wsz zaplute kary reakcji, kontrrewolucja i takie tam pierdoy. To mwic wartko ruszye dalej, w gb korytarza, cignc za sob nieco zdezorientowanego Dziurmana. Coraz sabiej syszae gosy kccych si stranikw: - Ja na pewno nie jestem zdrajc!! Wiem to, bo jeszcze dzisiaj rano wiernie wypeniaem rozkazy centrali! - woa osiek o byczym karku. - To nie jest aden argument! - odgryzali si pozostali - By moe na stron wroga przeszede po obiedzie!!!!! - Cholera - dowdca najwyraniej te dostrzeg luk w swym rozumowaniu - Macie racj... Skoro tak, rozkazuj wam NATYCHMIAST mnie rozstrzela!!!!! Huk wystrzau zmobilizowa ci do zdecydowanego $przyspieszenia kroku$(...- Wiedziaem, e nie dojdziemy w spokoju do kajuty dowdcy, wiedziaem!! - gorczkowo powtarzae idc obok Dziurmana, gdy tymczasem ten uspokaja ci czule: - Zawrzyj loch, plugawy bydlaku, bo caa armia zleci si tutaj z powodu twoich skowytw. Z reszt teraz musimy zachowa cisz, albowiem zbliamy si na miejsce. W rzeczy samej wida ju byo drzwi do kabiny komandora. - Jakby tu zaatwi tego cierwojada...? - wyszeptae - Moe wsadzisz mu penisa w dup tak gboko, by rozrywajc organy wewntrzne wyszed mord? Mgby rwnie udusi kapitana wciskajc mu jdra do pyska i nosa. Albo... - Jeli zaraz si nie zamkniesz, to TOBIE wcisn jdra do pyska. Twoje wasne. Zamilke momentalnie. Ustawilicie si po obu stronach odrzwi. - OK, wkraczamy - wysycza Franciszek. Byskawicznie wyama drzwi i razem wdarlicie si do kajuty! Dziurman dopad ka, gdzie spa twj najwikszy wrg i schwyci go w stalowy ucisk swych super-rk. Komandor wi si, kompletnie ogupiay tudzie przeraony, ale widzc, i to nic nie da - uspokoi si w kocu. Podszede do powoli i przemwie: - Podam ci teraz do apy interkom. Wczysz go i rozkaesz wszystkim stranikom, by natychmiast opucili statek korzystajc z kapsu ratunkowych. Dowdca wzi urzdzenie w drce donie i amicym si gosem przemwi: - Tu kapitan statku... Wanie... eee... wanie otrzymaem wiadomo, e zbieg pomalowa si czarn farb, po czym uciek w kosmos, by ukry si w czerni bezkresnej nocy, ktra niepodzielnie panuje w przestrzeni midzyplanetarnej i... - tu kopne go w eb, szepczc: - adnej poezji, egzaltowany pajacu!! - Tak... No wic - podj komandor - Rozkazuj wam, bycie natychmiast, wszyscy co do jednego, rozpoczli poszukiwania na zewntrz naszego pojazdu. Do tego celu uyjcie kapsu ratunkowych, myliwcw, samobienych skafandrw i wszystkiego tego, co skutecznie ochroni was przed niezmierzon, mron otchani, rozpocierajc si z lewa jako i z prawa... - w tym momencie ponownie popiecie skro dowdcy swym obcasem, a on natychmiast odczyta prawidowo ten pozawerbalny komunikat i wyczy mikrofon. - A teraz - odezwa si Franciszek Zboczeniec, umiechajc si tak brzydko, e obaj z kapitanem zakwililicie rzewnie - przysza pora na usunicie ostatniej przeszkody na drodze do wolnoci stojcego podle mnie gentlemana... - Ale...!! - prbowa protestowa wasz jeniec - To uczyniem, cocie chcieli!! Speniem wasze dania, wic teraz powinnicie mnie wypuci, da mi wolno, bdc najwikszym skarbem czowieka, jego gwnym celem i sensem ycia... - tu zamilk, bowiem Dziurman wystrzeli do ze swego mierciononego penisa. Komandora okrya biaa, lepka substancja, ktra natychmiast stwardniaa i zascha, tworzc ze w ten sposb dziwaczn i straszn rzeb. - Uczyniem, com obieca - przemwi nadczowiek - Przeto wypierdalam teraz w chuj. $I odlecia$). Tak wanie kocz si twoje przygody, graczu. Wypenie swe zadanie, pozbywajc si przeladowcw i uprowadzajc statek. Czmychnwszy galaktycznemu wymiarowi sprawiedliwoci, postanowie wykorzysta zdobyty pojazd do tego, co umiae robi najlepiej - do szerzenia za i wystpku. Zebrae band obmierzych rzezimieszkw i stae si kosmicznym korsarzem. A zapijaczony robot do napraw technicznych zosta twoj on; mielicie razem duo dzieci i $ylicie dugo i szczliwie$. $$'$$$'888$$$?%$'?888$$$??'$$$/$?%'`?$$$$$$$$'0$$$$$$$'$$$$$$q'$?$$$$''$888<?888??`?c?888~?888?????$?$$'888$$$?}~/?'888$$$??'$$$/$?$'??$$$$$$$'$$$$$$'$$$$$$'$$$$$'s'$CBBG888BBB__?CBBB_1c CBBBOBBC?BBBBBBBC?BBBBBCBBBBBBCBBBBBCGB888၁?񁁁1c 񁁁ÿ၁c၁888၁?񁁁񁁁_񁁁001CBG?888BBB_CBBBOBCCBBBBBBBC0BBBBBBBCB?BBBBBqCB?BBBBC C01B_BBBBBCGB/$$$$$'?'$$$$$$$$$$$$$$$$$$$<%$$$$ffffffffofffffffoffffffffffff?fffffffffffffq?8????x`~8?'$$$$$$$'?$$$$$$$$%$$$$$$$$$$$/$$$$$?$$??33333333?3333333`333333333333333333333333333CBBBBBBBC7BBBBBBBBCBBBBBBBBBBCBBBBBfffg?fffffffffffffffpffffffffffffffÀffffffffffffg񁁁0񁁁8?0񁁁񁁁q?8BBBBBBBBBBBBOBBBBBBBBBBBBB333333337333333333333333337p3333333333333?o333333333333ffffffffffffgfffffffffffffffffffffffgffffffffffffffgffffffffffffffffffogffffgfffffffffffffffffff?ffffffgffffffffffffffffffffffffffgffffffffffffffffffffffffffffffoffffffffffffff?<?ٙ333333333333833333333333333733333333333333333333333333333?333333333333333333333333333?3333333333333333333333333?33333373333333333333333333?333333337333333333333333333333333333333?33333333333333fffffffffffgfffffffffffgffgffffffffffgfffffffffffffffffffgffffgffffffffffffffffffgfffffgfffffffffffffffffff?ffffffgfffffffffffffffffffofffffffffgffffffffffffffffffffffffffffffoffffffffffffffٙ33333333333?3333333333337333333333333333333333333333333333?33333333333333333333333333333333333333333333333333333333337333333333333333333333333333337333333333333333333333333333333?33333333333333pppppppp(((((p`````ppppphhhhp8p8pppp(((((p`````ppppphhhhpp888ppp(((((pppppphhhhp0000pppppp(pppp(((hhhhp00000pppppppppp(((((pp000880pppppppppp((((((p00000000pppppppp(((((ppp0000000pppppppp(((((ppp0000ppppppppppppppppppp ppppppppppppppPPPPP ppppppp0pppPPPPPPP ppppp00pXXXXXXXXXPPPPPPPPP 00XXXXXXXXXXPPPPPPPPP X X XX0XXXXXXXXXPPPPPPPPPP XXXXXXXXXXXXXXXXPPPPPPPPPPP XXXXXXXXXXXXXXXPPPPPPPPPPPP XXXXXXXXXXXXXPPPPPPPPPPPPPP XX XXXXXXXXXXXXXPPPPPPPPPPPPPPXXXX XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX XX XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX,""""""""/"DG?DDDDDDDDDDDxDDDDDDDDDDD ? ?$????  ?@???????333? ?333?$C???1Q???@?@? ??$I????????'_?DDDDDDDDDDDG333_?B? DDDDDDDD@_333_?EGCDDDG_C?DDDDDDDD>DD>D_??EDDDDDDDDDG@??DDDDDDDDDD~GDDD0DDDDDDDDDDDDDDDDDGDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD_DDD?? ??A?????<??@333G? 333??I???3? ???#ppppppHHHHHppppHHHHH0((((((HH(HH00000((((((HH((H0000000((((((HH(((0000880((((((HH(((000000000((((((HH(p(000000((((((HH(pp ((((((HH(pp 88HH((p 8HH((( HH((( HH((( HH(((88 888HH(((000000000HH(((0000000000000HH(((0000000000000((((0000000088(((0000008PPP88((0000008PPP88(000008888800000000????DDDDD@DDDDDDDDDDGDDDDD_UUUUDDDDDDDDDDDDD?UUUUDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDGDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD_|DDDDDDDDDDDDDDDD_DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDO?DDDDD??ꪪ?8??UUUUUU??UUUW??``80?????``00߀D?DDDD?DDDGDEDDDD@EUUUUUUDDDDD@DDDDDDDDDDDDDGDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD@DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDGDDDDDDDDDDDDDD??DDDDDDDDEDDDDDD0DDD_DDDDD????UUUUW??? ???cꪪꪪ?ꪪDDDG?DDDDDDDDDDDDD`DDDDDDDDD?DDDDDDDDDDD?ADDDODDDDDDDDDGDDDDDDDDDDDDDDDDEUUDDDDDD_ DDODDDEUUUUUDDDDD_?DDDDDUUUUUUDDDDD_???a??a??!???ꪫ ?????a?? UUUU?UUUUUUUWUUUU??????? ?@0DDDDDDDDDD@DDDDDDDDD?EDDDDDDDDDDD??DEDDDDDDDDD??DDDDDDEDDDDDDDDDD?DDDDDDD_DDDDDDDDDOUUUUDDDDDD_@?DDDDDDGUUUUUU_DDDDD_DDDOUU_UUUUDDDDD_0????ꪪ@?? ?c?UUUUW?UUUUUUWUUUUUU@?ꪪꪪDDDUUUUU_DDDDODDG?UUUUUUUUUUUUUU_DDDDDDDDAUUUUUUU_UUUU_DDDDDDDDDDGUUUUUUUWDODDDDDDDDDDDDEUUUUUUUUWDODDDDDDDDDDDDEUUUUUUUU_DODDDDDDDDDDDDED_DDDDDDDDDDDDE``D_ꪪ?ꪪ??``UUUUUU_?UUUUUUUUUUUUUU_?UUUUUUUUUUWUUUUUUUUWUUUUUUUUWUUUUUUUU_`0?ꪪ?ꪪ0 `0DDEUUUUUUU_DDDDGDDO?UUUUUUUUUUUUUU_DDDDDDDDDDCUUUUUUUUUWDODDDDDDDDDDEUUUUUUUUWDO0 DDDDDDDDDDDDEUUUUUUUUWDODDDDDDDDDDDDCUUUUUUUU_D_DDDDDDDDDDDDED_DDDDDDDDDDDDED?ꪪꪪꪪ?UUUUUUUUU_UUUUUUUUUUUUU_UUUUUUWUUUUUUUUWUUUUUUUU_UUUU?PPXXXXXXPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPXXXXPPXXXXXPPPPPPP PPPPPPPPXXPPPPPPPPPPPPPPP PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP8800000PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP000000PPP00PPPPPPhPhPPPPPPPPPPPP0800008PP00PPPPPPhhhhPPPPPPPPPP08880000PP00PPPPPPiiihhPPPP0000000000000P000PPPPPPiiihhPPPPP0000000000000000PPPPPPiiihPPPPPPPPPP0000x00P00PPPPPPPPiiihPPPPPPPPPPxxxxx00PP0PPPpppPPiiihPPPPPPPPPPPxxxx00PPPPPPPpspPhhhhPPPPPPPPPPPPxx00PPPPPPPPPpsphhhhPPPPPPPPPPP PPPPPPPPsspPPPPPPPP0PPPPP PPPPPPPpspPPPPPP000( PPPPPPssPPPP000(08( PPPPPPppPPPP000( PPPPPPPPPPPP000( PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP PPP((((((PPPPPPPPPPPPP PPP((((((PPPPPPPPPPPPP PPP((((((PPPPPPPPPPPPPhhHHHHHHHHPPP((((((PPPPPPPPPPPPPhhHHHHHHHHPPP((((((~;p?p8DDC?DDDDDDDDDDDDDGDDDDDDD@D@DDDDDDDDDDDDDA<DDDDDDDDDDDDDDD@D@pDDDDDDDDDDDD_DD<|DDDDDDDDDDDDDDGDD@DDDDDDDDDGOD@DCDDD DCDDDDDDDDDDGGtDCDDD@|DD@DDDDDDD~p~<~?~@DDDDDDDDDDDDDD@~D@@p>DDDDDDDDDDECDDDC@ppDDDDDDDDDDGDDCDDDGDDD`DDDDDDDDDDG8DCDDD8DDNDDDDDD?|>x>88`8pp8<|8>|q1=x<?????DDDG\DCDDADFDDD@DDDDDDDDDD?~DD@DDADDDDDDDDDDDDEODDDDDDDDDDDDDDDDDDODDDDDDDDDDDDDDDDDOCDDDDDDDDDDDDDDDDOD?DDDDDDDDDDDDDDG?DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDODDD?????????x9~??DDDODCDDxDDCDDDDDDDDDDDDD|DDDDDD@DDDDDDDDDDDDGDDDDDDDDDDDDDDDDDDO?DDDDDDDDDDDDDDDDDO?GDDDDDDDDDDDDDDDODDDDDDDDDDDDDDDE?DDDDDDDDGDDDDDDD??DDDDDDDD~~?>???????????`?????DDDDD?DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDGUDDDEDDDD?DDGDDEDDDD?DDDDGDDGDDD?@DDDDDDDODDD?DDDDDDD_?DDD?DDDDDDDDDD?DDDDD??wa????@???0?U??A??????U??0???"!? ? @????A??@DDDDDGDDDDDDDDDUDDDDGDDDD@DGUDDDODDDD?DDDGDDCDDD?DDDDDDDODDD? DDDDDDDO?DDD?@ DDDDDDD_?DDD? DDDDDDDU?DDD? DDDDD??dc?? ?? ? ??@U????a???? ??U?U?@PPPPXXXXXXXPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPXXXXPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP8PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP8PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP8PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP000000PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP000800008PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP008880000008PPPPPPPPPPPPPPPPPPPP000800000000PPPPPPPPPPPPPPPPPPPP0000000088000PPPPPPPPPPPPPPPPPPP0000000000000PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP000000000000PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP00000000000PPPPPPPPPP88( PPPPPP``````PPPPPPPPPPPPPPPPP( PPPP````````PPPPPPhhhhhhhhPPPPP PPP`````XXX``PPPPPhhhhhhihPPPPPPPPP``````````PPPPPhiiiiiihPPPPPPPPP```````````PPPPhiiiiiihhPPPPPPPP```````````PPPPhiiiiiihhPPPPPPPP```````PPPPhiiiiiihhPPPPPh?x?<??0?8?0>?`?{?q<?0x?0?~?0?`??x?0?0??????0ax``a`8x`o8?0yp?0??0?????~;?00?0߃???????s0?????>>?????~?cp??psG@?߀?@?@~???`q????~???~???`c???????~???~??p`?s???????c?`````````gx`````a`0c````_`_3`````````_?```````````a?_````````??`````c`~````````?`````?~````````````?~~~?>?~?~|??~~~?~?x???~??~p<??~~<???~?<????````o`~```````c```````````ax````g```?`````c``g```````````~````````````````````````o```````````````````````a`````````````````````888888888888888888XXXXXX888888888888xxxxxxxx8888888XXXX8888888888888xxxxxxx88888888888888888888888888xxxx88888HH88888888888((888888HHHHH888888888((88888HHHHHH888888888((888HHHHH8888888888((88888HH88888888888((8000008888888888pppp888((800000888888888ppppp888((80000888888ppp888p888((80000888888ppppppp888888000088888888ppppp8888888xxx888888888888```88888888xxx8888888888888```8888888xxxx88888888888````8888888888xxxxx8888888888````8888888888xxxxx8888888888888````888888888xxxxxx8888xxxxxxxxx````88xxx8888xxxxxxx888xxxxxxxxxPP``8xxxx888xxxxxxxxx88xxx8xx8xxx``88xx8x888xxxxxxxxx888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888888D_UDDUUDDD?UUUUDDDDDUUUUUUDDDD?UUUUU?DDDEUUUUUDDDD_U?UUUUUUUUUUUUUUUUUWUUUUWUUWD?UDDOUUUDDDEUUUUDDDD_UUUUU_DDDGUUUUU_DDDWU_DDDDG?UUUUUUUUUUUUUU?UUUUUUUUWUW?D_UDDGUUUDDDDUUUUUDDDDGUUUUUDDDD$UUUUUDDDGUDDDDGUUUUUUUUUUUUUW$UUUUW?WWDDDDDDDGUUUUW"""""DGUDDDUUUUDDDDGUUUUUDDDDUUUU_DDDO?UUUUU_DDDDDDDDGDDDDDUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU_UUUUUDDDDGꪪDEx?DD~_CDDO^DDDDDDDGDDDDDDDGUDDDDDDDG?UDDDDDCUUUUUUDDDDDUUUUDDDF~UUUUWDDDCUUUUUUUDDF`UUUUUUDD?UUW_UUWUDDDDD?UDDDDDDDDE""""&DE""""^D"""GC""DDDDDDDG""DDDDDDDGUDDDDDDDGU"""""DDDDDDDG??U"""""UUUUUUUUUU?~UUUUUU#U}UUUUUUUUUUUWUUUWU?UDDDEDD?D?DDDDDDDGꪪDDDDDDDG?UDDDDDDDG?UDDDDDDDG|?$UUDDDDDEUUUUUU""""6UUU""""?UUUUUU_"""<WUUUUU_""UUW"?UUWU""#UU_U"""""?UU"""""DEDDDGDDDDDFDDFDD`DGDDDDDDDG?DDDDDDDDGUDDDDDDDDDDDDGUDDDDDDDDDDDDG?UUDDDDDUUUUWUUUU_??#UUUUUUW?^UUUUUWȈUUWUUWU?UUUUDDDDDDDO?UUDDDDDDOWDDDDDODDDDODDDODDODOO??ȟUUDDDDDWDDDDD?DDDDDDD?@UU"""""DDDDDDW"""""DDDDD?DDDDDDDDD?D??'UUW?DDDDDDDUUDDDDDDWDDDDD??DDDD?DDDDD?D?UU""""""""""?DDDDDDGUDDDDDDDDDDGDDDDDDDDDG?DDDGDDGDGG?U``````````XXXXXXXXXXppppppppppXXXXXXXXXXXPPXXXXXXXXXpppppppppXXXXXXXXXXPPPXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXPPPPPXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXPPPPPPXXXXXXXppppXXXXXXXX((PPPPPPXXXXXXXXXXXXXXX((((PPPPPXXXXXXXXXX8888((((PPPPPP 8888888((((((((((PPPPPP 8888888((((((((((PPPPPP88 hh h 888888((((((((((PPPPPP88hhhhhhh88888888(((((((((PPPP00000hhhhhh888888888((((PPPPPPPP00000hhhhhh 88888888(((PPPPPPPP000xx0hhhhh 888((((((PPPPPPPP000xx008888((((((PPPPPPPP000000088((((((PPPPPPPP00000((((((PPPPPPP00008((((((PPPPPP`````HH(((HPPPPP````````HHHHHPPPP``````HHHHPPP```````8HHHPP````HHP````HJ"""""""""""'""""""""#"""""#""""""""""""""""#""""""""""""""#"""""""""""""""""""""""""?"""""""""""""""""?"""""""""'""""??""""""""/?"""?#"""""""""""""#""""""""#""""""""""""""""""?UUUUW"""""""""""""""""""""""#"""""""""""""""""""""""""?"""""""""""#?""""?"""""""""'""""?""""""""/"""?#""ꪪz"""""""""""""""""""""#"""?"""""""""""""?UUUU_""""""""""""""""""""""""'""""""""""""""""""""""H""""?"""""""""#""""?"""""""""/""""??"'"""""/""?/""""""""""""""?"""""""""#"""?"""""""""""""/""""""""""""""""""""""""/""""""""""""""""""""""""""?"""""""""#""""?"""""""""/""""??"/"""""/""? ??"""""""""""""""?"""""""""#"""'"""""""""""""/UUUU_""""""""""""""""""""""""?""""""""""""""""""""""""""?"""""""""#""""?"""""""""/""""?"?"""""/?""??"""""""""""""""'"""""""""""UUUUU""""""""""""""""""#U""""""""""""""""""""""""""/"""""""""""""""""""?"""""""""'""""?>""""""""/"""?""""""/""?"""""/?""??""""#""p"""""""""""0""""?"""""""8"""#""""""""??"""'""""""""""""#"""/ꪪ""""""""""""""""?""""""""""""/""??""""#"""""""#UU""""""""""?UU_"""""""?"""#UUW""""""""?"""'UW""""""""""""""""/UUU""""""""""""?""""?UUUUU_""""""?""""???ꪪ?"""/"" ?""""/"""""""#UUUU"""""""""""?U_"""""""?"""#UUU"""""""""""""""/UU"""""""""""""?"""?UU_U_"""?""""""?""""?UU_?"""""""?"""""""'?"" """"?"""x""""'"""""""p""""""""""""""#""""""""""""?"""/꪿"""""""""""""?"""?ꪪ""""""""/""""?ꪪ?"""""""?"""""""#""?""""?"""?""""/UUUW"""""""0p""""U""""""""""'UUU_""""""""""""?"""/U_U_""""""""""""""""?UUWUW""""""/""""?UU_?"""""""?""""?0p<ꪯ?"""""""""""_"""""0""""?UUW"""""""08""""UU_"""""""""""'UU_""""""""""""'?"""/UWUW"""""""""""""""""?UUUU"""""'""""?U_"""""""?"""""?""""""?"""""?"#"""""#"""""""""?""">""?""""/"""""".'p<"'""""""""""""?""""""#"""'/""?""""""/'"#"?"""""""""/""""'""""""#""""?U_""""""?"""""?""/""""""#""""U_U""""?"&":""""""/W"""""".#`<"/"""""""""""??""""""#?#""#?""?"""""">#""?""/"""""""""/""""#""?""""#"""꿀??;???"??_"""""""""""?"""""""""""'?"""#U_""""'"/"""""/W""""""#?"""?"""?""""##"""""""?"# ?""?"""""?""#"z"?""'"""""""'""""""""/""""/""""?'?"""""""""""?"""""""""""'"""'""""#":,"""""'""""""#?""""""?""""##"""""""?"">?""?"""""?""/p"""""#"""""""#""""""""#""""?""""?1#"""""""""""?"""""""""""/"""/W"?W"""""""><#"""""#W""""""!p:?""""""/"""""'"""""""?""8>?"""""""?""><""""""""""?""""#"""""""""""""""""08?8?"?""""""#"""""""""?""".""?"""?_"?W"""""""&8>"'"""""#U""""""?8""""""'"'"".'""?""""""'x~"?"""""""""/?"":'""""""?"""?"""""""""""""""?"""""""PP PPPPPP P 8 PPPP  800 0000000 ((((( x000880 (((((((( xx00880 (((((((( xxx000000 (((((((( xxxx00000 ((((((000 xxx 0 ((((((0000008  ((((((0xxx000  ((((000xx000  00000000  0000000  80000 00 888 hh 000 888 h 0 88888   88888   888888   88888888    8888888     %?ꪪUU???}@@@G@@@@@@@@@@@@@@?@@@@@@@@@@@_UUUUU@A@@@@@@@@@@@U@@@@@@@@@@@@@@@@@@O_@@@@@@@@@@@@@@@@@??@@@@@@@?3A?_@@9@@O???o?UUUUU?UUUUUW? ?? ??   ?ߟ? ? ? UUUUW?UUU / ??@@@@?@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@O@@@@@@@@A@@@@@@@@C?@@@@@@@C3/x?@@@@@@@@@@?@@_Gꪪ?g@@@@UUWUUUU_UU?]??UUU??ꪪ????꪿??0@@@GUUUU@@@A@@O@@@@__UUU@@@C@?@@@UU_@_@@@@@WWU_@_?@@UUUU@@@@_U_U_@@@@GUU@@?U_UU_@@@@_@UUU_@_@@@@GUUWUUW?0???꿪?꪿UUUUUUUU???_}U_?UUU_?_WU_?UUUUUU_?UUU_UUU_WUU_??UUUUUW ?? ?y?   ꪪ1_?UUUU?U_U_UUU_?yUUUWU__UUUUU_?UUU_UU?U_UUWUUUUU@@@@@@O@O@O?@@@@@_@A?@@@@?0@@@@@@@A@C@@@C@@@A?@O@G@@@@A@@GꪪUUUUUU_UUU_?? UUU?_U_UUUUUU_UUUU_WUUUWUUUU_??? 꿀?>?UUUUW?CUUUUUUUUU__O__UUUUU@_W@UO_@@@AUCCU__G_@@A_@A@C@O??@@@AW@@@@CUUUO@A@@@߀?Cꯀ???????UUUWU_UUUUUUUUUW?__UUUUUU?U_U?____?W_?UU?? ?꿟꿈?   ?  ?UUU??WU_UUUUUUUW???__?_W_W?_UUUUWU? ?G@_?@꿏꿀@@@@@_GO@@A _O@_C@@C@@G@C@@@OG@@@@?@_@@@@@@@@A@_@UUUUU_ __UUUUU_UWW_ ?WUUUUUW??? XXXXXXX   XXXX  ((( 888p ((( ppppppp ((( HHHHHHH pppp88pppp ((( H00000 ppppppppppp((( 000000 ppppppp (((  00xx000 ppppp  00000000  8ppp8 00000000  pppppp 0000000  ppp88pppp HHHH  ppppppppp HHHHHH  ppppppp 8HHHHH  8pppp HHHHHHH h  XHHHHHHHH pp hh  XH ((XXXX pp 8  ((XXXXX p   88 HH HH   hh HH  HP   hhHH  PPP    PP    PPP  PPPPP  PP  UUUWDUUUWDUUWDUDDDDD|D DDDDiDGDDW興UUUWDDDDDDDDDDDDDDDDDUUUWDDDDDDDDDDDEUU_DDDDDDDDD| ?U興DDDDDDDDD|DDDDDDDDE 񈈉DDDDDDDDODDDDDD䈏DDDDDDDD_DDDDDDDDDW_ȿDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDUUUW""""?"""""""""""""UUUW""""?""""""##UU""""?""""">wW""""?"""""? """"?""""#{""""""""/""""""?""""""""?"""""""""W?"""""""""""""""""""""""""UUUW"?0UUUW"?UU""? 8_""""? ?""""?`""?"?"??#W_?UUUWD?0 UUUWD? UWDD? 0_DDDD? 3DDED?>`DDDDGWUUUW""""? """""""""UUUW""""? """""",>U_""""?"""""'""""?"""""p興""""?"""""/""""""""/""""""&""_ȿ""""""""?"""""""""W_ȿ""?""""""""""""""""""""UUUWDDDDDDDDDDDDDUUU_DDDDDDDDDD\U_DDDDDDDDGFDDDDDDDDDDDDD_DDDDDG??DDDDDDDDODDDDDDDDD?DDDDDDDD_DDDDDDDDDW?DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDUUUW"UUU"U"""""""""";"#"?"W_?W_?WUW興UUWUWU8?_gEfgGffgG? ?_ W_ȿD_DDDDDDOUW_ȿDDDD_UUW_DDDDGDDDDOUW9DEDDDDEU_?DDDDDD|__DDDW?"?"""""UW?""""?UU_""""/ oUW8"#?U?"?"""W? WUW_??UUW_??UU_U__x0 W3y 3#?33#333?W?UW?UUW?UU/??U_p@WggG?ffgGffg?oUW_ȿ?""""#UUW_"""""DDDDE?UU""""DDDD0U__p"'DDDDO ?W#?"""""?oUW?DDDDGUUW?DDDDDUUDDDDx?Up DO?WxGODDD𙙛0?UW_?興UUW_UUȈU_p ? _3#<33#333#333_``1?ffg?ffg?ffgff?fgfo?f ???癙䙙?<7?????333߀#w333?333?? 33373?@3ffg?ffgffg|??@fffg??fg??% ?? ??? O??񙙟?O??333?``333```@33?`oc33`ca3?``````?`````````````````````3```a```````````````````````````````````````````````````````````````````````````````` hhhhhh hhhhhh(((( hhhhhh(((( hhhhhh(((( hh(((((( 88 (((((( P88 (((((( PP88 PPP88 888888PPP88 888``````Ph8XhP8PPP88 000088``````p8Ph`88PP88 0000808``````p`8hXP88P88 0000008```````P88Xp888P8 0008888888888888888h8 xx888888P8888888888`8 HxxxxHHH8P`Xp`Xh88pXh`P88X88HHxxxxHHH8`Pp`hp`88HHHHH88P8HHHxxxxHHH8p`hX`Ph8`pXP`hX8PHHHxxxxxxHH8PHXhphX8PhP`PXh88HHHxxxxxxHH888888P`888888888HHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH"$$$$$$$$$$$$$$/$$$$?$$$$$$$$$$$$?$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$? $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$?$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$?$$$$$$$$$$$$$$$UUUUUUUUU?UUUUUUUUU 0 UUU񙙙UUU陙 0񙙙ٙ陙UUU$$$$$$$$$$$$$$'UUU$$$$$?$$$$$$$$$$$$$$UUU$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$UUU$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$UUU$$$$$?$$$$$$$$$$$$$$$UUU$$$$$?$$$$$$$$$$$$$$$UUU$$$$$?$$$$$$$$$$$$$$$UUU$$$$$?$$$$ $$$$$$$$BBBG?BBBBBBBBBBBCBBBBBOBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBB?BBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBB_BBBBBBBBBBBBBBBBBBBB_BBBBGBBBBBBBUUUUUUٙUUUUUUUUU?UUU񙙙UUU陙UUU陙񙙙񙙙񙙙陙陙?UUUBBBBBBBBBBBBBBBBUUUBBBBB@BBBBBBBBBBBBBBBGUUUBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBUUUBBBBBCBBBBBBBBBBBBBBBBBBBUUUBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBUUUBBBBBBBBBBBBBBBBBBBBUUUBBBBB_BBBBBBBBBBBBBBBUUUBBBBB_BBBBBBBBBB$$$$$?$$$%$$$$$$$$$$$?$/@0$$$$$$$$$$?$$$$$$$$$$ D$$$$%$$$$$$$$$$$$$$$$'$$ $% $$$$$$$$$$!$$$`$%$$$$$$$$$$$$#$$$$$$?$%''$$$$$$$'?$$$$$ UUU陙UUUه`?UUUٙUUU? ٙٙUUUUUUUUUٙUUUٟ? 陙ٗ?ٙٙٙ8>ـٙ??UUU$$$$$?$$$%$$$$$$UUU$$$$$?$#$$$$$UUU$$$$$?$$$8$$$$$UUU$$!$$$$$$$$$$$$$$UUU$$?$$$$$$$$$$x$$$ ?UUU$%$$$$$$$$$$$$%$$$$UUU$%$/$$$$$$$$$$#$$$$$ UUU$%$$$$$$??$$$$$$ BBBBB_BBBBBBBBBBBBBBB_BCBBBBBBBBBBBBB0BBBBBBBCBBBBBBBBB?BBBBBBB}BBBBBBBBBB?BBB@3BCBBBBBBBBBBBBABBBBBCB_BBBBBBBBBCBBBBBABCBBBBBB_?BBBBBB@8UUU陙@UUU?ٙUUU0ٙUUU?ٙUUUxǁpUUUٙUUUٙ?٘񙙙陙UUUᙙ0陀`ٙ0ٙٙ񙙙`ٙ`٘陙񙙙0UUUBBBBB_B_ BBBBBBUUUBBBBB_BBBBBBBUUUBB@_BCBBBBBUUUBBGBBBBBBBBBOBB@UUUBBBBBBBBBBBBGBBB@`UUUBCBBBBBBBBBBBBCBBBB@UUUBCCCBBBBBBBGBBBBB@xUUUBCBBBBBBBBBBBB@0$'$$$$$$$$$$$$ p o$$$$$$'$$$$$$ $$$$$ a $'$$$$$$%$/$?!$$$$?$$$$$$$?UUU`UUUg񙙙UUU?UUUaUUU~UUUUUU}?UUW?񙙙`7ᙙપ?ٙ?aUUU$???$$$$$%$$$$$$ 0UUU7$$$$$$'$$$$$$$UUU?%$$$$$$UUU/?$'$$$$$$UUU$??UUU$/?UUU$$$$'UUW$$$$$$$'CBBBBBCBBBBBB@0B_BBB@ CBBBBBBOBOBBBBBBB??_BO_!BBBBBABBBBBBBOUUU0UUU??UUU?UUUx?UUUUUU?D@UUUUUW ?8a ?ٛ<?xG?UUU BBBBBBCBBBBBB@UUU BBBBBAUUUpa CBBBBBBUUUCBOUUUBcUUUBA@?UUWBBBBBBCUUUBBBBBBB_BBBOppppp``````ppppppppppppp`````ppppppp``ppppppppppppppppp```pppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppppphhhhhppppppppppppppppppppppphhhhhhppppppppppppppppppppppphhhhhhppppppppppppppppppppppphhhhhhpppppppppppppppppppppphhhhhhpppppp(((ppppppppppppphhhhhhpp((pp((((pppppppppppphhhhhhpp((pp((((ppppppppppppppppppppp((p((((ppppppppppppppppppppppp(((((pppppppppppppppppppppppp(((pppppppppppppppppppppppppp((ppppppppppppppp(pp(pppppppp((ppppppppppppp((((((ppppppp((pppppppppppp((((((8pppppppp((pppppppppppp(((((((pp(((((((((((((pppppppp(((((ppp((((((((((((pppppppppp(((((pp(((((((((((((((((((ppp(pp((((((((((((hhhh(((((((pppppppp((((((((((hhhh(((((((ppppppppp(((((((((hhhhpppp((p!GȈȈ??@@@@O@@UUUUUUUUUU_@@NOUUUUUUUUU?@OUUUUUUUUW@OUUUUUUU__UUUUUUU?UUUUUWUUUU_UUU??""""""""""?""""""""#?""""""""/"""""""?""""""#?"""""'""""?""#=UUUUUUUUUUUUUUUUUUW UUUUUUUU_UUUUUUUUUUUUUWUUUUU_?UUUU?UUW?????UUUUUUUUUW?UUUUUUUUU_UUUUUUUU?UUUUUUUW?UUUUUU_UUUUU??UUUW?UU_""/'"""""""""/"""""""""""?"/"""""""#?"""""""/?""""""?""""#"""'?""?UUUUUUUUU_UUUUUUUUU>UUUUUUUWUUUUUUU_?UUUUUUUUUUWUUU_?UU??8`0p?~TTTTTTTTTUW??U_p?0?DEUU?DDWDDD~?DDDD򒒒"'?"?p???***?**~?**********U_|?U?_ `_?UU?IIWIII?IIIIIIIIII?|o?`????***??****?*******UU8W?A__?DD_DDO訨DDD_訨DDDDD??"#'??VVV?VVVVVVVVVVV?UW>_8U???ҒTTTTTTT?TTTTTTTTTT?TTTTTTTTT0?TTTTTTTT`p0TTTTTTT? `TTTTTT TTTT?TTTDDW?UU?򒒒UU UUU?UUUUUU0UUUUUU?LJU_ `UUUUUWUU?򒒒UUUUUUUU򒒒********?**********?****************ꪪ0******x `*****ꪪ*******?U?IIIIIIII?UUIIIIIIIIIIUUIIIIIIIII UUUIIIIIIIUUUUUU0IIIIIIUUUUUW?UW `IIIIIUUUUUUUU8IIIIUUUUUUUUIII??*******************8?****************0?******? `*****ꪪ0****?***?UU?UU8UU8UUUU_?訨UUUUUUxU_0UUUUUWUU `UUUUUUUUUUUUUUW?U??VVVVVVVVVVVVVVVVVVVV08ꪪVVVVVVVV8pVVVVVVV?0VVVVVV VVVVV?ꪪVVVVV?UUUUҒ0pUUpUUUUW`0UUUUUU?U_ pUUUUUWUU UUUUUUUUҒUUUUUUW?W``````00000000000000``````00000800888000XX```````000pppppppp0XXX````````00ppXppXppXXXX````````00ppXXXXppXXXXXX`````````0ppppppppXXXXXXX``````````ppppppppXXXXXXXX``````````xpppppppXXXXXXXXXX``p```````xpppppppXXXXXXXXXXX``pp``````xxppppppXXXXXXXXXXXX`ppp8``````xxpppppXXXXXXXXXXXXXXPPp````00(((((ppXXXXXXXppXXXXXPP((``000((P((XXXXXXXXpp8XXXXPPP(((((((((PPP( ((ppp PPPP(((((((PPPP(((((((((pp PPPPPP(((((PPPP((((((((( PPPhhhh000((PPP(( hhhhhhh000((PP((( hhhhhh000((((((((0 hhhh000000(((((((00 hhh000000 HHH 000 hh0000000 HHH 000 hh0000000((((((((000 h00000000(((((((((00 (p?|9p??>8UU_pUU_8UU_??#""""""""""""""""?""""""""""?""""""""""""""" ?""""#""1"""""""""""""""""?2"""""""""""""""""r""""""""""""""""/"y"""""""1"*""""""""""""""""""""""?"?1UU_UU_`JUk ???{<kZ)>  ??UU_?UU_UU_??1>? ?"""""""""/""""""""""""""'""""""""""""""""""""""""""";""""""""""""""""#"""""""""""""""""#""""""""$"""""""8""""""""""""'"<""""""""""""""?"?0UU_qUU_UU_?x0 ? ? ? |????~0~? ? ? |Á???~?x~? "'""""""""""""/"!?"""""""""""?""/"'?""""""""""##|"" """"""""/"""""""*""""""""/?#" ?""?"*""""""""??~#?""?!"""~" "/ ?"`  ? ??????~>~?S ? ??|????~~?D ? ?|W????? ~~DO""/?""""""""""""#"#? """""""#""?'?|""""""""""'!?"""*""""""""//"?""'""*""""""""/?">!""#?"""""/~"#"#!/""~"""/#?"? ?@ ?|?U??~?~~~~?# ?"~ ~~?~B!p ~#~~UX~"""/'??"~"""/"/""""/"" "*" ""'?"$""" c#""?" """""/ """~"""""""""""/""""""""""""""~"""""""""""/""""""!"""~"""""""""""/"""""?"""~??~?/? @ ~"~`~UX~~B? @ ~#~~?~  @ ~ ~UP`~"""///""/""/"*?""//"$""""#""""&"""""?/"""#"""""""""""~"""""""""""/" """"""""""""~"""""""""""/!"""""""""""""""""""/"""""""~ P'?"~ ~UPXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX000000XX00PPPP00000X000000000pppp0080000ppp8p0(((pppp8ppppp((((800ppppppppppP((((0ppppppP((((0pppppp8P(((pppxPP0000(((((xXXxPP000000H XxXxXxPP00000008(((((xXxX00000000((((8Xx8000((((88xX8888800(((888888888(((HHHHHHHHHHH) ?  0~0??` ? `  ??0???? ` 0 @@@@@@@@@A@G@@@@@@@@@@@@?@@@@@@@G@@@@A@@@@@@@@@@@@A@@@@L@@@@@@?@F@@x@@@@_@@??@@@O@C?@@? ` @@@?@@O@@@@@@0@@@G@@@@ @@@> 0? x? `  ??? 0  a ??0`<`?`? p a ?? 00`~<`?0? p?q  ??  0|0???`0?? ` >> ?  ??  s~~?? ??? ~~~?@@@@A@A@@@@@@@@G@@@@?ٿ@@G@@@@@@@@@@A@@@@O@O@@@@@@@@@@O@@@G@_@@@@@q@@G@@A@?~?@@@A? @@C~@@@@G~~@@G@@?@@A?ۿ;~<?~?~???~???~`?????~??~`?????~~??~`?{ ~~??~???UO /< O|8 '?   q p8?  ????j~?p8<p<>?n@?@@@@G@@C[p@O@@@@@@@@@C_@@_ߟ@@Gx@G@C@@C@@Op?@@@@@@@A@G8_@@?@@@@@A@@AG@@@G@@@@@G@@@F8@@@G@A@@C@@@@@G@O 8b'rrr?9|߀r3rp`|8?>?q8 xp}9; 00?pp??? C?0?8p?8(((HHHHPP (((hhHHHHPPP8PP ((hhhHHHHPPPPPP hhhhHHHHPPPPP((((( hhhhh88HHPPPP(((((( hhhhhpppp8PPPP((((( hhhhhppxpppP(((((( hhhhhppxxxp(((((( pppppp(((((( ppppppHHHHHH((HHHH((HHHHHHppppHHHHHH((((HHH((HHHHHH````HHHHH((H((HHH((HHHHHHXXXHH````0000((000((((((((0000XXXH`````````000(000(((((((((000XXXH```````````080000(((((((((00XXXH`XX(XX000h80000hhh((((((((XXXHhXPX000000XXXXhhh((((X(((XXXpp``HHH`000000XXXXhhh((((XX((XXXpp``HH``000000XXXXhhh((((XXXXXXXHH``HH``000000XXXXX((XX(((XXX```XXX(((XXXX(((XXXXXX(XXXXX((XXXXXXX((XXX(((XXXXX((((XXX((((((v